Kursy walut na rynku Forex (ok. 09:00 czasu polskiego): euro jest notowane w okolicach 4,2241 PLN, a dolar amerykański (USD) w okolicach 3,6140 PLN. Frank szwajcarski (CHF) jest notowany przy 4,5542 PLN, a funt brytyjski (GBP) przy 4,8706 PLN. Dolar kanadyjski jest notowany w okolicach 2,6099 PLN, a korona norweska (NOK) przy 0,3603 PLN.
Najważniejszą informacją dnia dla posiadaczy walut obcych jest wyraźne osłabienie amerykańskiej waluty. Kurs dolara amerykańskiego spadł we wtorek do poziomu około 3,61-3,62 złotych, co stanowi zauważalną zmianę w porównaniu z poniedziałkowymi notowaniami, kiedy to za „zielonego” płacono nawet 3,64 złotego. Ta korekta może być interpretowana jako efekt szerszych przetasowań na parze EUR/USD, gdzie euro odzyskuje nieco wigoru, wyceniane na rynkach światowych w okolicach 1,16 dolara. Spadek wartości dolara względem złotego to dobra wiadomość dla importerów rozliczających się w tej walucie, choć eksperci przestrzegają przed przedwczesnym optymizmem, wskazując na wciąż wysoką zmienność rynku.
W relacji do wspólnej waluty europejskiej sytuacja wygląda na bardziej ustabilizowaną, choć z lekkim wskazaniem na osłabienie złotego. Za jedno euro trzeba zapłacić we wtorek około 4,22-4,23 złotych, co oznacza utrzymanie się w paśmie wahań obserwowanym w ostatnich dniach. Stabilność ta jest o tyle istotna, że polska gospodarka otrzymała właśnie silny sygnał wsparcia w postaci zrewidowanych prognoz makroekonomicznych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy podwyższył prognozę wzrostu gospodarczego Polski na 2026 rok do solidnych 3,5 procent, co stawia nasz kraj w czołówce najszybciej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej. Taki fundament powinien teoretycznie sprzyjać umocnieniu krajowej waluty w dłuższym horyzoncie czasowym, działając jako magnes dla kapitału zagranicznego szukającego bezpiecznych i rentownych przystani inwestycyjnych.
Zgoła odmienne nastroje panują w segmencie walut "bezpiecznych przystani" oraz brytyjskiego funta. Frank szwajcarski, będący zmorą wielu kredytobiorców hipotecznych, umocnił się we wtorek, osiągając pułap 4,55 złotego. Jest to kontynuacja trendu wzrostowego, który może niepokoić osoby spłacające zobowiązania w helweckiej walucie, zwłaszcza w kontekście globalnych napięć geopolitycznych, które zazwyczaj kierują kapitał w stronę Zurychu. Również funt brytyjski zademonstrował siłę, drożejąc do poziomu 4,87-4,88 złotych, co jest najwyższym odczytem w bieżącym tygodniu i sygnałem, że brytyjska gospodarka jest postrzegana przez inwestorów relatywnie pozytywnie.
Analizując szerszy kontekst rynkowy, warto zwrócić uwagę na zachowanie walut surowcowych i skandynawskich. Dolar kanadyjski oscyluje w granicach 2,61-2,62 złotych, pozostając pod wpływem stabilnych cen ropy naftowej, natomiast korona norweska wyceniana jest na poziomie 0,3620 złotych. Obserwatorzy rynku wskazują, że obecna sytuacja na parach z PLN jest wypadkową czynników lokalnych oraz globalnego sentymentu. Brak gwałtownych ruchów ze strony Rady Polityki Pieniężnej, która w styczniu utrzymała stopy procentowe bez zmian, daje pewną przewidywalność, jednak rynek z niecierpliwością wyczekuje kolejnych sygnałów mogących zwiastować ewentualne łagodzenie polityki monetarnej w dalszej części roku. Wtorkowa sesja pokazuje, że mimo dobrych danych z gospodarki, złoty wciąż pozostaje wrażliwy na impulsy płynące z rynków bazowych, a jego los w najbliższych dniach zależeć będzie głównie od sentymentu do dolara na szerokim rynku.