We wtorek 7 kwietnia, na niespełna dwie godziny przed upływem wyznaczonego przez siebie ultimatum, Donald Trump ogłosił wstrzymanie bombardowań Iranu na dwa tygodnie. Warunkiem jest otwarcie przez Teheran Cieśniny Ormuz dla bezpiecznego tranzytu. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi potwierdził akceptację rozejmu i zapowiedział, że negocjacje z udziałem delegacji amerykańskiej rozpoczną się 10 kwietnia w Islamabadzie, z Pakistanem w roli mediatora. Delegacji USA ma przewodzić wiceprezydent J.D. Vance.
Rynki zareagowały natychmiast. Kontrakty terminowe na S&P 500 wzrosły o około 2,1 procent, Dow Jones zyskał blisko tysiąc punktów na futures, a Nasdaq 100 podrożał o 2,3 procent. Warto jednak podkreślić, że regularna sesja kasowa na Wall Street tego samego dnia zamknęła się znacznie spokojniej — S&P 500 i Nasdaq Composite zyskały zaledwie po 0,1 procent. Skala euforii widoczna jest więc przede wszystkim na kontraktach po godzinach, a nie na sesji kasowej. W Azji Nikkei 225 wystrzelił o 4,8 procent, a koreański Kospi o 5,6 procent.
Gwałtowna przecena ropy i zwrot na walutach
Na rynku surowcowym rozejm wywołał jeden z najsilniejszych jednodniowych spadków cen ropy od lat. Brent i WTI traciły po 15–16 procent, schodząc poniżej 95 dolarów za baryłkę — po tym jak jeszcze rano tego samego dnia Brent notowany był w okolicach 113 dolarów. Tak gwałtowny ruch to nie tylko efekt ulgi — to przede wszystkim szybkie zamykanie pozycji spekulacyjnych budowanych od tygodni pod scenariusz eskalacji i blokady Ormuzu.
Złoto utrzymało siłę mimo poprawy nastrojów na akcjach, rosnąc o 2,5 procent do poziomu około 4 821 dolarów za uncję — trzytygodniowe maksimum. Rynek dyskontował jednocześnie słabszego dolara i utrzymujące się ryzyko nagłego geopolitycznego zwrotu. Srebro zachowało się jeszcze mocniej, zyskując blisko 7 procent, korzystając zarówno z osłabienia amerykańskiej waluty, jak i z poprawy sentymentu na rynku akcji. Indeks dolara USDIDX osunął się o blisko 0,9 procent — kapitał wrócił do akcji i metali szlachetnych po tygodniach budowania defensywnych pozycji w dolarze i ropie.
Kursy walut — złoty korzysta, ale ostrożnie
Dolar amerykański potaniał wobec polskiego złotego do okolic 3,64 zł, oddalając się od poziomów bliskich 3,70 zł obserwowanych w poniedziałek. Euro utrzymuje się w rejonie 4,27 zł, frank szwajcarski oscyluje w okolicach 4,62 zł, a funt brytyjski kosztuje około 4,89 zł. Korona norweska — waluta silnie skorelowana z cenami ropy — notowana jest na poziomie 0,38 zł, natomiast dolar kanadyjski w okolicach 2,65 zł. Na rynku bazowym EUR/USD rośnie do okolic 1,169, co jest spójne z osłabieniem dolara po rozejmie.
Polski złoty jako waluta rynku wschodzącego korzysta dziś na poprawie globalnego sentymentu i spadku awersji do ryzyka. Ale mechanizm ten działa w obie strony. Każde rozczarowanie na linii Islamabad–Waszyngton–Teheran może wywołać gwałtowne odwrócenie i powrót USD/PLN w okolice 3,70 zł lub wyżej.
Dodatkowym czynnikiem ograniczającym reakcję na rynku złotego jest krajowa polityka pieniężna. Po marcowej obniżce stopy referencyjnej NBP do 3,75 procent (decyzja RPP z 4 marca 2026), Rada na posiedzeniu 8–9 kwietnia z dużym prawdopodobieństwem wstrzyma dalsze cięcia — właśnie z powodu ryzyka inflacyjnego generowanego przez konflikt bliskowschodni i wysokie ceny energii. Przestrzeń do dalszego luzowania polityki pieniężnej jest dziś ograniczona, co oznacza, że złoty jest bardziej niż zwykle zdany na globalne przepływy kapitałowe.
Dlaczego rynek może być za daleko
Rozejm nie jest porozumieniem pokojowym — jest zawieszeniem broni z dwutygodniowym terminem ważności. Dziesięciopunktowy plan Iranu, który Trump opisał jako „wykonalny", zawiera żądania trudne do przyjęcia w Waszyngtonie: pełne zniesienie sankcji, wycofanie sił USA z baz w regionie, zwolnienie zamrożonych aktywów, pełna rekompensata szkód wojennych i ustanowienie kontrolowanego tranzytu przez Ormuz pod nadzorem irańskich sił zbrojnych. Każdy z tych punktów to temat na wielomiesięczne negocjacje. Razem tworzą program, którego realizacja wymaga fundamentalnej redefinicji pozycji USA na Bliskim Wschodzie.
Jeszcze kilka godzin przed ogłoszeniem rozejmu Trump publicznie groził skrajną eskalacją, pisząc na platformie Truth Social: „Cała cywilizacja zginie dziś w nocy i nigdy nie zostanie odbudowana" (Truth Social, 7 kwietnia 2026, cyt. za AP). To ważne, bo pokazuje, że rynek gra dziś nie stabilny proces dyplomatyczny, tylko decyzje podejmowane ad hoc, których kierunek może się zmienić w ciągu minut. Kilka dni wcześniej ten sam prezydent publicznie stwierdził, że zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla za rozwiązywanie konfliktów zbrojnych. Tak szybka zmiana wycen bardziej pokazuje wrażliwość rynku na pojedyncze komunikaty polityczne niż trwałą zmianę fundamentów energetycznych czy geopolitycznych.
Równolegle do rynkowej euforii w regionie wciąż trwają ostrzały rakietowe i ataki dronów na Izrael oraz państwa Zatoki. Izrael zasygnalizował, że przerwa nie obejmuje jego operacji w Libanie. Fizyczny rynek ropy i żeglugi nie wraca do normy z dnia na dzień. Według danych amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA), przez Cieśninę Ormuz przed konfliktem przepływało średnio 20 milionów baryłek ropy dziennie, co stanowi około 25 procent globalnego handlu naftowego. Nawet jeśli tranzyt zostanie formalnie wznowiony, Teheran sygnalizuje możliwość wprowadzenia opłat i zwiększonej kontroli, co oznacza, że obecny spadek cen ropy ma charakter bardziej emocjonalny niż strukturalny.
Historyczna lekcja: zabójstwo Sulejmaniego
Obecna sytuacja ma bliski precedens. Po zabiciu irańskiego generała Kasema Sulejmaniego 3 stycznia 2020 roku ropa WTI skoczyła o ponad 3 procent w ciągu godzin, złoto zyskało 1,3 procent, a S&P 500 spadł o 0,7 procent w klasycznej reakcji risk-off. W ciągu kolejnych pięciu sesji ropa oddała całość wzrostu, gdy okazało się, że Iran nie eskaluje bezpośrednio. Gwałtowne ruchy na ropie wywołane wydarzeniami geopolitycznymi rzadko utrzymują się dłużej niż kilka dni — ale tamten incydent dotyczył jednorazowego uderzenia, nie kilkutygodniowej wojny z bombardowaniem infrastruktury i blokadą cieśniny. Skala obecnego kryzysu jest nieporównanie większa, co oznacza, że premia za ryzyko geopolityczne może wrócić na rynek szybciej, niż sugeruje dzisiejszy optymizm.
Co dalej z kursem złotego — trzy scenariusze
Scenariusz 1: Rozejm się utrzymuje, rozmowy w Islamabadzie przynoszą postęp.
USD/PLN może dalej schodzić w kierunku 3,58–3,60, ale tempo umocnienia złotego powinno wygasać w miarę jak rynek wyceni większość ulgi. Ropa stabilizuje się w przedziale 88–95 dolarów. Korona norweska i dolar kanadyjski zyskują umiarkowanie.
Scenariusz 2: Rozmowy grzęzną, brak porozumienia przed upływem rozejmu.
Wraca premia za ryzyko. Dolar odbija, USD/PLN wraca powyżej 3,70. Ropa odzyskuje część strat. Euro i funt tracą wobec dolara. Złoty oddaje większość dzisiejszego ruchu.
Scenariusz 3: Incydent militarny lub problem z tranzytem przez Ormuz.
Najgorszy wariant dla walut rynków wschodzących. Ropa reaguje najszybciej, potencjalnie wracając powyżej 110 dolarów. USD/PLN może testować okolice 3,75–3,80. Metale szlachetne zyskują jako zabezpieczenie.
Inwestorzy na rynku złotego mają dziś dokładnie dwa tygodnie na pozycjonowanie się przed kolejną decyzją.