```html
Złoty trzyma pozycję między Bliskim Wschodem a Budapesztem. Kursy walut na 13 kwietnia 2026
Poniedziałkowy poranek na rynku walutowym zastaje polskiego złotego w stanie kruchej równowagi. Krajowe fundamenty i wygaszenie oczekiwań na dalsze obniżki stóp procentowych częściowo neutralizują zewnętrzną presję z dwóch kierunków jednocześnie — trwającego kryzysu wokół Cieśniny Ormuz oraz politycznego wstrząsu po wyborach na Węgrzech.
Kursy walut na poranek 13 kwietnia
Notowania z rynku Forex w godzinach porannych (spot międzybankowy, źródło: MyBank.pl, około 9:30 czasu warszawskiego) kształtują się następująco:
- USD/PLN: ok. 3,6359 zł
- EUR/PLN: ok. 4,2523 zł
- CHF/PLN: ok. 4,6014 zł
- GBP/PLN: ok. 4,8801 zł
- CAD/PLN (dolar kanadyjski): ok. 2,6250 zł
- NOK/PLN (korona norweska): ok. 0,3830 zł
Powyższe poziomy różnią się od ostatniego oficjalnego fixingu NBP z 10 kwietnia (tabela nr 072/A/NBP/2026), w którym dolar amerykański wyceniono na 3,6396 zł, a euro na 4,2534 zł — różnica wynika z naturalnego odchylenia kursu spot od średniego fixingu bankowego oraz z ruchów sesji poniedziałkowej.
Co już wiemy: Bliski Wschód i energetyka
Głównym motorem zmienności pozostaje kryzys wokół Cieśniny Ormuz, zapoczątkowany skoordynowanym atakiem USA i Izraela na Iran 28 lutego 2026 roku. Według danych Clarksons Research publikowanych w marcu ruch tankowców przez cieśninę spadł o około 95 procent w porównaniu z poziomami sprzed konfliktu — przy tym zastrzeżeniu, że w ostatnich dniach doniesienia agencyjne (Reuters, AP) opisują obraz zdecydowanie bardziej chaotyczny niż w narracji „otwarcia”. Pojawiały się informacje o warunkowym zawieszeniu broni, ograniczonej przepustowości pod irańską kontrolą tranzytu, a także o planach amerykańskiej blokady irańskich portów po załamaniu rozmów. Innymi słowy: nie doszło do trwałej normalizacji, lecz do kruchej, częściowej przepustowości obarczonej ryzykiem nowej eskalacji.
Ropa Brent, która w szczytowym momencie przebijała 120 USD za baryłkę, w ostatnich dniach porusza się w szerokim przedziale — piątkowe notowania zamknęły się w okolicach 102 USD po dziennym wzroście o ponad 7 procent, co ilustruje skalę zmienności na rynku surowcowym.
Polska: koniec cyklu obniżek stóp?
Na krajowym gruncie obraz jest stosunkowo klarowny. Na kwietniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami rynku utrzymała stopę referencyjną na poziomie 3,75 procent — po marcowej obniżce o 25 punktów bazowych, pierwszej w 2026 roku. Wstępny odczyt GUS za marzec pokazał inflację CPI na poziomie 3,0 procent rocznie, najwyższym od ośmiu miesięcy, napędzanym głównie przez paliwa (+8,5 proc. r/r) i energię (+3,9 proc. r/r).
Komunikacja członków Rady wyraźnie przesunęła się w stronę jastrzębią. Ludwik Kotecki w rozmowie z PAP ocenił, że marcowe cięcie „mogło być ostatnim w tym roku”, przedstawiając wyliczenie, zgodnie z którym każde 10-procentowe podbicie cen ropy przekłada się w perspektywie kilku kwartałów na dodatkowe 0,2–0,3 punktu procentowego inflacji. Jeszcze ostrzej wybrzmiała wypowiedź Przemysława Litwiniuka, który na antenie Radia Zet stwierdził, że „jeśli procesy inflacyjne odwrócą się w niekorzystnym kierunku, RPP nie zawaha się podnieść stóp procentowych”.
Dla rynku walutowego oznacza to wygaszenie istotnego negatywu dla złotówki — na przełomie roku ekonomiści ING Banku Śląskiego i Banku Pekao zakładali ścieżkę do stopy 3,00–3,25 procent w pierwszej połowie 2026 roku. Szok naftowy tę ścieżkę zamknął.
Co rynek wycenia: złoty w oku cyklonu
Analitycy XTB w komentarzu rozesłanym agencji ISBnews 9 kwietnia wskazali, że „deeskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie i utrzymanie stóp procentowych bez zmian powinny wspierać złotego”. Strateg PKO BP Mirosław Budzicki w rozmowie z PAP podtrzymuje średnioroczną prognozę kursu EUR/PLN w okolicach 4,20 zł. PKO BP zwraca też uwagę, że przy silniejszym osłabieniu PLN powyżej 4,35 zł za euro Ministerstwo Finansów może zwiększyć skalę rynkowej wymiany walut — to nie jest stwierdzenie faktyczne, lecz historyczny wzorzec z 2022 roku, przywoływany przez bank jako warunkowa kotwica stabilizacyjna.
Jeszcze na początku lutego para USD/PLN była notowana poniżej 3,58 zł, co oznacza, że złoty stracił w ciągu dwóch miesięcy do dolara około 3,5 procent — skala nie alarmująca w kontekście historycznym, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Czechy i Węgry notowały w tym samym okresie podobne ruchy.
Frank szwajcarski pozostaje podbity przez popyt na bezpieczne przystanie. CHF/PLN w okolicach 4,63 zł odzwierciedla wysoką awersję do ryzyka, choć na tym etapie brak podstaw, by ogłaszać nowy trwały poziom równowagi — ruch jest funkcją bieżącego sentymentu, nie strukturalnej zmiany. Funt brytyjski od kilku tygodni porusza się w kanale 4,89–4,95 zł. Bank Anglii utrzymał stopy procentowe na poziomie 3,75 procent przy podzielonym głosowaniu — w poprzednim posiedzeniu czterech z dziewięciu członków Komitetu opowiedziało się za obniżką do 3,50 procent, a gubernator Andrew Bailey obniżył prognozę wzrostu PKB Wielkiej Brytanii na 2026 rok do 0,9 procent.
Ciekawa jest relatywna słabość walut surowcowych. Dolar kanadyjski (CAD/PLN 2,65 zł) i korona norweska (NOK/PLN 0,38 zł) pozostają w tyle za skalą ruchu na ropie — rynek nie wycenia trwałości obecnych cen surowca i traktuje deeskalację jako scenariusz bazowy drugiego półrocza.
Efekt Budapesztu
Do regionalnej układanki dołączył w ostatnich dniach wątek węgierski. Historyczne zwycięstwo partii Tisza pod wodzą Pétera Magyara, kończące 16-letnie rządy Viktora Orbána, wywołało gwałtowne umocnienie forinta — para USD/HUF spadła o niemal 2 procent w jednej sesji, a EUR/HUF osiągnął poziom 366, najniższy od kwietnia 2022 roku. W przekazach prasowych (m.in. Bloomberg) analitycy Morgan Stanley sygnalizowali potencjał dalszego umocnienia forinta w średnim terminie w związku z perspektywą odblokowania funduszy unijnych — jest to scenariusz, nie pewnik, i powinien być tak traktowany, dopóki nie zostaną rozstrzygnięte rozmowy Budapeszt–Bruksela.
Dla polskiego złotego regionalne przepływy mają znaczenie dwuznaczne. Z jednej strony siła waluty sąsiada w warunkach jednoczesnego napięcia geopolitycznego pokazuje, że czynnik polityczny potrafi przeważyć nad presją surowcową. Z drugiej — kapitał, który przez lata unikał Budapesztu, może teraz płynąć tam kosztem Warszawy i Pragi.
Co jest scenariuszem, a nie faktem
Kilka wątków obecnych w komentarzach rynkowych trzeba wyraźnie oznaczyć jako warunkowe, a nie rozstrzygnięte. Po pierwsze, ewentualne porozumienie pokojowe w Ukrainie — według szacunku Mirosława Budzickiego umocnienie złotego o 5–10 groszy do euro w pierwszej fazie, w okolice 4,15 zł — pozostaje scenariuszem zależnym od dynamiki negocjacji, która w ostatnich tygodniach raczej się zamrażała, niż postępowała. Po drugie, trwała deeskalacja z Iranem jest na dziś hipotezą, nie ustaleniem. Po trzecie, strukturalny napływ kapitału do forinta wymaga potwierdzenia w postaci realnych transz z KPO, a nie deklaracji politycznych.
Najbliższy tydzień: co warto obserwować
Trzy punkty zwrotne będą kształtować rynek w nadchodzących dniach. Po pierwsze, dalsza analiza amerykańskiego CPI za marzec, opublikowanego przez BLS 10 kwietnia — jego strukturalne odczyty (inflacja bazowa, dynamika cen usług) będą czytane pod kątem wpływu szoku naftowego na Fed. Kolejny odczyt CPI, za kwiecień, jest zaplanowany dopiero na 12 maja. Po drugie, komunikacja EBC wokół ryzyka prewencyjnej reakcji na wzrost oczekiwań inflacyjnych — zwłaszcza że euro pozostaje pod presją, a kilku członków Rady Prezesów sygnalizowało otwartość na dyskusję o podwyżce. Po trzecie, bieżąca sytuacja w Zatoce Perskiej, gdzie każdy incydent przy Ormuzie potrafi w kilka minut przesunąć całą strukturę kursów krzyżowych.
Co to znaczy dla Państwa
Dla importerów rozliczających się w euro: poziom EUR/PLN poniżej 4,27 zł pozostaje relatywnie korzystny na tle ostatnich tygodni; warto rozważyć zabezpieczenie części ekspozycji przy powrocie kursu w okolice 4,30–4,32 zł, szczególnie w scenariuszu nowej eskalacji geopolitycznej. Instrumenty forward oraz opcje walutowe są dostępne w ofercie większości banków komercyjnych — dobór zależy od horyzontu i profilu ryzyka firmy.
Dla eksporterów przychody walutowe tracą na atrakcyjności przy EUR/PLN poniżej 4,20 zł i USD/PLN poniżej 3,60 zł — poziomy, które przy deeskalacji na Bliskim Wschodzie mogą zostać przetestowane w perspektywie kilku tygodni. W takim scenariuszu zabezpieczenie części przyszłych przepływów na wyższych kursach jest warte analizy.
Dla kredytobiorców frankowych i turystów — kluczowy jest kurs CHF/PLN, który przy utrzymaniu napięć geopolitycznych może pozostać w okolicach 4,60–4,65 zł, a w scenariuszu eskalacji sięgnąć 4,70 zł. Dla osób planujących wakacje w strefie euro podwyższone poziomy EUR/PLN oznaczają wyższe koszty — wymiana w transzach, a nie jednorazowa, ogranicza ryzyko timingowe.
Złoty pozostaje relatywnie stabilny, bo krajowe fundamenty oraz wygaśnięcie oczekiwań na dalsze obniżki stóp częściowo równoważą presję zewnętrzną. Ta równowaga jest jednak krucha: przy ponownej eskalacji wokół Ormuzu kurs EUR/PLN może szybko wrócić w okolice 4,30–4,35 zł, a USD/PLN w stronę 3,75–3,80 zł. W scenariuszu trwałej deeskalacji otwiera się natomiast przestrzeń do testu 4,20 zł i 3,60 zł odpowiednio. Trzy poziomy, które warto mieć w krótkiej perspektywie pod stałą obserwacją, to EUR/PLN 4,27, USD/PLN 3,70 oraz Brent 100 USD — ich przełamanie w dowolnym kierunku będzie pierwszym czytelnym sygnałem zmiany reżimu rynkowego.
Powyższy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ani porady inwestycyjnej. Inwestowanie na rynku walutowym wiąże się z ryzykiem utraty kapitału. Kursy walutowe podane w tekście pochodzą z rynku spot Forex i mogą różnić się od kursów NBP oraz ofert kantorowych.