Trump ogłosił pięciodniowe wstrzymanie planowanych ataków na irańską infrastrukturę energetyczną, powołując się na trwające rozmowy dyplomatyczne. Według relacji TVN24 i Al Jazeery prezydent USA stwierdził, że rozmowy z Teheranem były „bardzo dobre i produktywne", i polecił Departamentowi Wojny odroczenie uderzeń. Warto jednak odnotować, że strona irańska zaprzeczyła, by prowadzone były jakiekolwiek negocjacje – agencja Fars podała, że nie ma ani bezpośredniego, ani pośredniego dialogu z Waszyngtonem. Rynki finansowe zareagowały natychmiast: ceny ropy naftowej spadły o ponad 10 dolarów na baryłce, dolar osłabł, a kontrakty na indeksy giełdowe poszły w górę.

Kontekst rynkowy jest istotny. Konflikt zbrojny USA i Izraela z Iranem, który rozpoczął się pod koniec lutego, zdominował nastroje inwestorów na całym świecie. Operacje militarne doprowadziły do zakłóceń w Cieśninie Ormuz, przez którą transportowana jest jedna piąta światowych zasobów ropy, a ceny surowca przekroczyły barierę 100 USD za baryłkę. Na rynku walut dolar pełnił w tym czasie funkcję „bezpiecznej przystani" – indeks DXY wzrósł do poziomu 98,42.

Dzisiejsza tabela A Narodowego Banku Polskiego (nr 057/A/NBP/2026, ogłoszona 24 marca o godz. 11:50) przynosi następujące kursy średnie walut obcych: dolar amerykański USD – 3,6850 zł (-1,19%), euro EUR – 4,2728 zł (-0,32%), frank szwajcarski CHF – 4,6848 zł (-0,39%), funt brytyjski GBP – 4,9388 zł (-0,20%), dolar kanadyjski CAD – 2,6820 zł (-1,11%), korona norweska NOK – 0,3796 zł (-1,07%). Dla porównania – w poniedziałkowej tabeli nr 056 dolar kosztował jeszcze 3,7292 zł, a euro 4,2867 zł. Różnica jest wyraźna i odzwierciedla reakcję rynku na sygnały deeskalacji.

Analityk rynków finansowych XTB Mateusz Czyżkowski w komentarzu walutowym z 20 marca (opublikowanym m.in. przez ISBnews, Parkiet i Interia Biznes) ocenił, że polski złoty wszedł w „geopolityczny sztorm" z pozycji relatywnie silnej waluty, ale konflikt realnie podważa wieloletni trend jego umocnienia. W jego opinii w krótkim terminie przewagę mają czynniki zewnętrzne: drogi dolar, droższa ropa i oczekiwania na bardziej jastrzębią postawę Fedu. Dodał jednak, że jeżeli scenariusz stopniowej deeskalacji i spadku cen ropy się zmaterializuje, złoty ma jeszcze szansę na powrót do dawnej ścieżki umocnienia.

Na krajowym podwórku kluczowym wydarzeniem ostatnich tygodni była marcowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o obniżce stóp procentowych o 25 punktów bazowych do poziomu 3,75%. Była to pierwsza obniżka w 2026 roku, podjęta mimo gwałtownej zmiany sytuacji geopolitycznej. Część ekonomistów – m.in. z BNP Paribas – rozważała scenariusz pauzy. RPP postawiła jednak na dane fundamentalne: inflacja CPI w styczniu spadła do 2,2%, poniżej celu NBP wynoszącego 2,5%, dynamika płac wyhamowała do 6,1% rok do roku (mniej niż oczekiwane 6,6%), a zatrudnienie w firmach praktycznie stoi w miejscu. Nowa projekcja inflacyjna wskazuje na utrzymanie się wskaźnika w przedziale 1,6–2,9%.

Czyżkowski zwrócił uwagę, że po wybuchu konfliktu rynek, który jeszcze pod koniec lutego grał pod kolejne obniżki stóp, zaczął wyceniać nawet scenariusz podwyżek w horyzoncie 12 miesięcy. Zaznaczył przy tym, że te szacunki warto traktować z dystansem – wiele może się zmienić do kolejnych posiedzeń RPP.

Ekonomiści Credit Agricole opublikowali w poniedziałek 23 marca raport, w którym obniżyli prognozę wzrostu PKB Polski na 2026 rok do 3,3% z wcześniejszych 3,6%. Średnioroczną inflację oszacowali na 3,9%. Korekta odzwierciedla obawy o wpływ szoku naftowego, choć fundamenty polskiej gospodarki – napływ funduszy unijnych, relatywnie niskie bezrobocie – wciąż działają na korzyść złotówki.

Premier Donald Tusk stwierdził, że odporność kursu złotego na światowe turbulencje jest źródłem optymizmu. Faktycznie, mimo kilku tygodni konfliktu, kurs EUR/PLN nie przebił trwale poziomu 4,30 zł. Ekonomiści Banku Millennium napisali w poniedziałkowym raporcie, że rynek w coraz większym stopniu wycenia długi konflikt, przez co poszczególne doniesienia – zarówno eskalacyjne, jak i deeskalacyjne – powinny coraz słabiej wpływać na notowania polskiej waluty. Zmienność będzie jednak nadal podwyższona.

Jeśli chodzi o poszczególne waluty: frank szwajcarski (CHF) pozostaje jednym z największych beneficjentów obecnej niepewności. W ciągu ostatnich 12 miesięcy kurs CHF/PLN wzrósł o blisko 7%, a Szwajcarski Bank Narodowy sygnalizował gotowość do interwencji walutowej, zaniepokojony skalą umocnienia franka. Dziś frank nieznacznie stracił do złotego – kurs średni NBP spadł do 4,6848 zł z 4,7032 zł dzień wcześniej. Dla posiadaczy kredytów hipotecznych denominowanych w CHF to minimalny oddech, choć kurs wciąż pozostaje na podwyższonych poziomach.

Funt brytyjski (GBP) zachowuje się wobec PLN relatywnie stabilnie – kurs średni spadł symbolicznie do 4,9388 zł. Bank Anglii, podobnie jak EBC i Bank Kanady, nie zmienił stóp procentowych na ostatnim posiedzeniu. Dolar kanadyjski (CAD), klasyfikowany – podobnie jak korona norweska – jako waluta surowcowa, potaniał wyraźniej, do 2,6820 zł (-1,11%). Spadek CAD to pochodna cofnięcia cen ropy po sygnałach deeskalacji – waluty surowcowe reagują na takie impulsy szybko, choć nie zawsze trwale.

Korona norweska (NOK) straciła na wtorkowej sesji 1,07% wobec złotego – to odwrócenie poniedziałkowego umocnienia, kiedy NOK zyskała dzięki rosnącym cenom ropy. Obecny kurs 0,3796 zł wciąż pozostaje powyżej wielomiesięcznych minimów. Norges Bank utrzymuje stopy na poziomie 4,00–4,25%, wyraźnie powyżej stawek w strefie euro i w Polsce, co sprzyja koronom w średnim terminie. Dla blisko 100 tysięcy Polaków pracujących w Norwegii trend ten oznacza, że ich zarobki w przeliczeniu na złotówki mogą się stopniowo poprawiać, choć dzienne wahania potrafią być znaczne.

Prognozy banków inwestycyjnych na resztę roku pozostają silnie rozbieżne – i warto traktować je jako scenariusze warunkowe, nie pewniki. Goldman Sachs w swoich prognozach (wielokrotnie rewidowanych w ciągu ostatnich miesięcy) widzi pole do spadku USD/PLN nawet w okolice 3,40 zł w perspektywie półrocznej – pod warunkiem deeskalacji. Analitycy MUFG w marcowych szacunkach zakładali spadek dolara do 3,46 zł. Z drugiej strony eksperci Crédit Agricole CIB prognozowali na początku marca ruch w kierunku 3,74–3,79 zł, a Wells Fargo nie wykluczał nawet 3,87 zł do końca 2027 roku, stawiając na scenariusz przedłużającego się konfliktu.

Warto zaznaczyć, że scenariusze te powstawały w różnych momentach i w różnym otoczeniu informacyjnym. Poniedziałkowa decyzja Trumpa o wstrzymaniu ataków – nawet jeśli jest to manewr taktyczny, a nie trwała zmiana kursu – istotnie przesunęła rynkowe prawdopodobieństwa w stronę łagodniejszych wariantów. Inwestorzy powinni pamiętać, że irańska strona kwestionuje sam fakt prowadzenia rozmów, a Izrael kontynuuje operacje militarne. Sytuacja może zmienić się w ciągu godzin.

Dla osób planujących wymianę walut lub śledzących rynek złotego kluczowe pozostają dwa czynniki: dalszy przebieg konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz decyzje banków centralnych. Rezerwa Federalna na ostatnim posiedzeniu utrzymała stopy w przedziale 3,5–3,75%, a komunikat poszedł w stronę mniejszej liczby przyszłych obniżek. Każda realna deeskalacja będzie sprzyjać PLN. Eskalacja – zwłaszcza uderzenie w infrastrukturę energetyczną w regionie Zatoki – mogłaby natomiast wypchnąć dolara z powrotem powyżej 3,80 zł.