Pięć tygodni temu, 28 lutego, Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły skoordynowane operacje militarne przeciwko Iranowi. Ataki doprowadziły do zakłóceń w Cieśninie Ormuz i wywindowały cenę ropy Brent powyżej 100 dolarów za baryłkę — w szczytowym momencie sięgała nawet 120 USD. Dla rynku walutowego oznaczało to natychmiastową ucieczkę kapitału w stronę dolara i franka szwajcarskiego, podczas gdy waluty rynków wschodzących, w tym złotówka, znalazły się pod presją sprzedających.
W ciągu marca kurs USD/PLN wahał się między 3,53 zł (poziomy sprzed konfliktu) a niemal 3,74 zł w momencie najsilniejszego napięcia.
23 marca prezydent Donald Trump opublikował na platformie Truth Social wpis, w którym ogłosił pięciodniowe wstrzymanie planowanych ataków na irańską infrastrukturę energetyczną — tę informację potwierdziły następnie m.in. TVN24, Al Jazeera i CNN. Trump powołał się na „bardzo dobre i produktywne" rozmowy z Teheranem. Rynki zareagowały gwałtownie — ropa potaniała o ponad 10 dolarów na baryłce, a kurs USD/PLN zjechał we wtorek 24 marca do 3,6850 zł w tabeli NBP (nr 057/A). Optymizm okazał się jednak krótkotrwały. Strona irańska — za pośrednictwem agencji Fars — zaprzeczyła, by jakiekolwiek negocjacje się odbywały. Izrael kontynuował naloty, a po upływie wyznaczonego okresu działania militarne zostały wznowione. Ropa Brent na początku kwietnia ponownie testowała poziom powyżej 100 USD za baryłkę, a dolar odzyskał część utraconego gruntu.
W środowym orędziu prezydent Trump utrzymał agresywny ton, nie dając większych nadziei na rychłe zakończenie konfliktu. Ekonomiści PKO BP w opublikowanym w piątek raporcie („Kwartalnik stopy procentowej") skomentowali to wprost: zakładają, że w pierwszych tygodniach drugiego kwartału sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostanie napięta, co przełoży się na utrzymanie wysokich cen ropy i gazu. Prognozują kurs euro na koniec Q2 na poziomie 4,28 zł, a dolara — 3,69 zł, przy założeniu kursu EUR/USD w okolicach 1,16.
Co istotne, PKO BP nie spodziewa się dramatycznego osłabienia złotego nawet w scenariuszu przedłużającego się konfliktu. W ocenie ekonomistów banku dobra kondycja polskiej gospodarki — z prognozą wzrostu PKB na poziomie 3,5% — powinna ograniczać skalę ewentualnej deprecjacji PLN. Wsparciem mają być środki unijne z programów KPO i SAFE. Bank wskazał też, że w razie silnej presji rynkowej nie można wykluczyć, iż Ministerstwo Finansów lub NBP podjęłyby działania na rynku walutowym — podobnie jak po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
Na krajowym podwórku kluczowym wydarzeniem marca była decyzja Rady Polityki Pieniężnej o obniżce stóp procentowych o 25 punktów bazowych — stopa referencyjna spadła do 3,75%, co było pierwszą obniżką w 2026 roku. Członek RPP Ludwik Kotecki ocenił niedawno, że marcowe cięcie mogło być ostatnim w tym roku, co sugeruje, że Rada przyjmie postawę wyczekującą wobec ryzyk inflacyjnych wynikających z szoku naftowego.
Inflacja CPI w styczniu spadła do 2,2% — poniżej centralnego celu NBP wynoszącego 2,5%, choć wciąż w dopuszczalnym paśmie odchyleń (1,5–3,5%). Marzec przyniósł wzrost CPI do poziomu ok. 3,0% rok do roku, napędzany głównie wyższymi cenami paliw, choć skala odbicia okazała się mniejsza niż wcześniej zakładały najbardziej pesymistyczne prognozy. Od 31 marca obowiązuje rządowy program CPN (Ceny Paliwa Niżej), zakładający obniżkę VAT na paliwa z 23% do 8% oraz korekty akcyzy i cenę maksymalną. W ocenie obserwatorów rynku efekt programu może być ograniczony, jeśli ceny ropy na rynkach światowych utrzymają się trwale powyżej 100 USD za baryłkę.
Frank szwajcarski (CHF) po raz kolejny potwierdza status bezpiecznej przystani. Piątkowy kurs 4,6516 zł to cofnięcie z marcowych szczytów (kiedy CHF/PLN sięgał 4,70 zł), ale wciąż o blisko 7% więcej niż rok temu. Szwajcarski Bank Narodowy sygnalizował gotowość do interwencji, zaniepokojony skalą aprecjacji franka wobec dolara — w relacji USD/CHF frank jest najsilniejszy od 14 lat. Dla posiadaczy kredytów hipotecznych denominowanych we frankach kierunek zmian oznacza podwyższone raty, choć konkretna kwota zależy od harmonogramu, daty ustalenia kursu w danym banku i stosowanego spreadu.
Funt brytyjski (GBP) zachowuje się wobec złotego wyjątkowo stabilnie — od dwóch tygodni oscyluje w wąskim przedziale 4,91–4,95 zł. Bank Anglii nie zmienił stóp procentowych na marcowym posiedzeniu, podobnie jak Europejski Bank Centralny i Bank Kanady. EBC nie zdecydował się na obniżkę, ale nie podniósł też stóp — choć w debacie rynkowej pojawiły się głosy rozważające scenariusz prewencyjnej podwyżki w odpowiedzi na rosnące oczekiwania inflacyjne wywołane szokiem naftowym.
Dolar kanadyjski (CAD) wyceniany na 2,6721 zł jest jedną z walut najbardziej wrażliwych na bieżące notowania ropy. Kanada jako eksporter netto surowca teoretycznie korzysta na wysokich cenach, ale niepewność co do trwałości szoku sprawia, że inwestorzy nie decydują się na jednoznaczne pozycjonowanie. Korona norweska (NOK), notowana na 0,3816 zł, znajduje się w analogicznej sytuacji. Norges Bank utrzymuje stopy na poziomie 4,00–4,25% — wyraźnie powyżej stawek w strefie euro i w Polsce — co w średnim terminie powinno sprzyjać koronom. Dla dużej grupy Polaków mieszkających i pracujących w Norwegii istotne jest, że kurs NOK/PLN stopniowo odbudowuje się po wielomiesięcznych minimach z 2025 roku, choć dzienne wahania pozostają znaczne.
Prognozy banków inwestycyjnych na dalszą część roku należy traktować jako scenariusze warunkowe, nie pewniki — powstawały w różnych momentach i w odmiennym otoczeniu informacyjnym. Goldman Sachs i MUFG widzą pole do spadku USD/PLN nawet w okolice 3,40 zł — pod warunkiem trwałej deeskalacji i powrotu Fedu do obniżek stóp. Crédit Agricole CIB prognozuje raczej ruch w kierunku 3,74–3,79 zł. Wells Fargo nie wyklucza nawet 3,87 zł do końca 2027 roku. Wszystkie te prognozy łączy jedno zastrzeżenie: kluczową zmienną jest rozwój sytuacji w Zatoce Perskiej, który może w ciągu godzin zmienić warunki gry na rynku walutowym.
Rezerwa Federalna na ostatnim posiedzeniu utrzymała stopy w przedziale 3,5–3,75%, a komunikat poszedł w stronę mniejszej liczby przyszłych obniżek. W debacie rynkowej w USA pojawiają się nawet głosy o możliwości podwyżek — co, gdyby się zmaterializowało, stanowiłoby potężny impuls umacniający dolara i osłabiający waluty rynków wschodzących, w tym PLN. Na razie jest to scenariusz skrajny, ale sam fakt jego obecności w dyskusji mówi wiele o skali zmiany nastrojów.
Dla osób wymieniających waluty, rozliczających przelewy z zagranicy lub planujących zakupy w obcych walutach: złotówka jest dziś słabsza niż na początku roku, ale wyraźnie silniejsza niż w szczycie marcowej paniki. Kurs EUR/PLN od dwóch tygodni porusza się w widełkach 4,27–4,30 zł, a USD/PLN — między 3,68 a 3,74 zł. Zdaniem analityków PKO BP wyjście poza te przedziały wymagałoby albo przełomu dyplomatycznego (w dół), albo kolejnej eskalacji militarnej (w górę).
Powyższy tekst ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej, porady finansowej ani oferty zakupu lub sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych. Notowania walut prezentowane w artykule pochodzą z serwisu mybank.pl (godz. 12:00 CET, 3.04.2026) i oparte są na kursach średnich NBP (tabela A nr 064/A/NBP/2026 z 2 kwietnia 2026). Kursy mogą różnić się od stawek oferowanych w bankach i kantorach.