Zmiana nastrojów ma jedno, dominujące źródło. Skoordynowany atak USA i Izraela na Iran, przeprowadzony 28 lutego 2026 roku, wciąż pozostaje głównym motorem zmienności na globalnych rynkach finansowych — wynika z raportów prasowych publikowanych m.in. przez Comparic.pl, ING Economics, FxMag i mybank.pl. Konflikt, który administracja Donalda Trumpa początkowo prezentowała jako krótkotrwałą operację wojskową, trwa już ponad pięć tygodni. Teheran odpowiedział uderzeniami odwetowymi na państwa ościenne, w tym — jak podaje FxMag za agencjami — na infrastrukturę przemysłową w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Należy przy tym zastrzec, że informacje z tego regionu napływają fragmentarycznie i bywają weryfikowane z opóźnieniem; skala i skutki poszczególnych uderzeń mogą się różnić od pierwszych doniesień.
Ceny ropy Brent w ciągu marca wzrosły o ponad 50%, przekraczając na przełomie marca i kwietnia poziom 107–112 dolarów za baryłkę — to dane z serwisów Trejdoo i FxMag. Według doniesień CNN, cytowanych przez Bankier.pl, Iran rozważa możliwość ograniczonego otwarcia Cieśniny Ormuz dla tankowców rozliczanych w chińskich juanach — choć ta informacja pochodzi z pojedynczego źródła i wymaga potwierdzenia. Niezależnie od statusu tych doniesień, drożejąca ropa już przełożyła się na polskie realia: wstępne dane GUS pokazały, że ceny paliw w marcu wzrosły o 15,4% miesiąc do miesiąca, a benzyna Pb95, kosztująca na początku marca niespełna 5,90 zł za litr, pod koniec miesiąca przekraczała 7 zł.
Dla polskiej złotówki marzec 2026 roku był miesiącem gwałtownych wahań. W szczycie paniki kurs USD/PLN dotarł do niemal 3,74 zł (NBP tabela A nr 062, dane z 31 marca), po czym gwałtownie cofnął się do 3,6850 zł, gdy 23 marca prezydent Trump ogłosił na platformie Truth Social pięciodniowe wstrzymanie ataków na irańską infrastrukturę energetyczną. Ropa potaniała wtedy o ponad 10 dolarów na baryłce w ciągu jednej sesji. Ulga okazała się krótkotrwała — w orędziu z 1 kwietnia Trump zapowiedział zwiększenie intensywności operacji w ciągu kolejnych dwóch–trzech tygodni, co natychmiast przełożyło się na ponowne umocnienie dolara i kolejne wzrosty cen surowców.
RPP zamyka cykl obniżek — stopy bez zmian w kwietniu
Na krajowym podwórku kluczowym wydarzeniem marca była decyzja Rady Polityki Pieniężnej o obniżce stopy referencyjnej o 25 punktów bazowych — do poziomu 3,75%. Był to pierwszy taki ruch w 2026 roku. Warto przypomnieć kontekst: RPP prowadziła intensywny cykl obniżek przez drugą połowę 2025 roku, ściągając stopę referencyjną z 5,75% (poziom obowiązujący od września 2023 r.) do 4,00% w grudniu 2025 r. — łącznie o 175 punktów bazowych w sześciu krokach. W styczniu i lutym 2026 r. Rada wstrzymała się z dalszym luzowaniem, a w marcu dokonała jeszcze jednego, ostrożnego cięcia. Rynkowi ekonomiści jeszcze na początku roku zakładali, że docelowy poziom stóp to okolice 3,0–3,50%, osiągane w pierwszej połowie roku. Wojna na Bliskim Wschodzie te kalkulacje wywróciła.
Seria wypowiedzi członków RPP skutecznie zamknęła dyskusję o dalszym luzowaniu. Członek Rady Ludwik Kotecki stwierdził w rozmowie z PAP, że marcowe cięcie mogło być ostatnim w tym roku. Przedstawił konkretne wyliczenia: każde 10 proc. wzrostu cen ropy naftowej przekłada się na dodatkowe 0,2–0,3 punktu procentowego inflacji. Punkt startowy jest korzystny — inflacja CPI w styczniu i lutym 2026 roku wynosiła zaledwie 2,1% r/r — ale efekty pośrednie drożejących surowców mogą dodawać po 0,1–0,2 punktu procentowego miesięcznie przez kolejne dwa–trzy kwartały. Wstępny odczyt GUS za marzec potwierdził te obawy: inflacja CPI skoczyła do 3,0% r/r — najwyższy odczyt od ośmiu miesięcy, napędzany głównie przez paliwa (+8,5% r/r) i energię (+3,9% r/r). Z kolei Przemysław Litwiniuk oświadczył na antenie Radia Zet, że jeśli procesy inflacyjne odwrócą się w niekorzystnym kierunku, RPP nie zawaha się podnieść stóp procentowych.
Najbliższe posiedzenie RPP zaplanowane jest na 8–9 kwietnia i niemal pewne jest utrzymanie stóp na niezmienionym poziomie. Rada weszła w tryb obserwacji. Ireneusz Dąbrowski z RPP przyznał, że sytuacja międzynarodowa może wydłużyć dochodzenie do docelowego poziomu stóp, choć sam cel 3,0–3,50% nie wydaje się zagrożony. Analityk Portu Andrzej Gwiżdż ocenił, że obniżka VAT i akcyzy na paliwa (program CPN, obowiązujący od 1 kwietnia) powinna zamortyzować szok i w kwietniu ponownie sprowadzić inflację poniżej 2,5%, ale przy cenach ropy utrzymujących się powyżej 100 dolarów za baryłkę w drugiej połowie roku CPI może chwilowo przekroczyć 4%.
Fed, dolar i zmiana reguł gry
Po drugiej stronie Atlantyku warto osadzić obecne stopy w kontekście cyklu. Rezerwa Federalna, rozpocząwszy agresywne zacieśnianie w marcu 2022 roku (łącznie +525 pb do szczytu 5,25–5,50% w lipcu 2023), od września 2024 stopniowo luzowała politykę — trzy obniżki w 2024 r. (łącznie −100 pb) i kolejne trzy w 2025 r. (łącznie −75 pb), co sprowadziło stopę funduszy federalnych do obecnego poziomu 3,50–3,75%. Grudniowy „dot plot" Fedu wskazywał zaledwie jedną dodatkową obniżkę w 2026 r. i kolejną w 2027 r. Jednak wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie zmienił rachunki. Fed na marcowym posiedzeniu utrzymał stopy bez zmian, a ton komunikatu przesunął się wyraźnie w stronę jastrzębią. W maju 2026 r. wygasa kadencja Jerome'a Powella — prezydent Trump wyznaczył na jego następcę Kevina Warsha.
Analitycy UBS wskazują, że rynkowa wycena, która jeszcze niedawno zakładała łączne obniżki o 6–8 pb do końca roku, przesunęła się w kierunku łącznych podwyżek o 32 pb do grudnia 2026 r. Gdyby ten scenariusz się zmaterializował, stanowiłoby to potężny impuls umacniający dolara i osłabiający waluty rynków wschodzących, w tym PLN. Na razie pozostaje to scenariusz skrajny, ale sam fakt jego obecności w dyskusji mówi wiele o skali zmiany nastrojów. Europejski Bank Centralny również utrzymał stopę depozytową na poziomie 2%, sygnalizując ostrożność wobec ryzyk inflacyjnych wynikających z szoku energetycznego.
Dolar amerykański w minionych tygodniach podrożał względem złotego o około 25 groszy — z dołka poniżej 3,48 zł z końca stycznia (najniżej od wiosny 2018 r.) do obecnych okolic 3,71 zł. Indeks DXY wzrósł do 98,42. Analitycy Goldman Sachs, którzy jeszcze niedawno prognozowali spadek dolara do 3,60 zł w ciągu trzech miesięcy, zrewidowali krótkoterminową prognozę do 3,77 zł, choć długoterminowo wciąż zakładają powrót w okolice 3,54 zł. Crédit Agricole poszedł dalej, podnosząc szacunki na koniec roku do 3,82 zł.
Frank, funt, korona i loonie — waluty pod lupą
Frank szwajcarski (CHF) potwierdza swoją rolę bezpiecznej przystani — kurs CHF/PLN w okolicach 4,64 zł jest jednym z najwyższych poziomów od lat, co uderza w portfele posiadaczy kredytów frankowych. Nawet niewielkie wahania tego kursu oznaczają odczuwalne zmiany w wysokości rat. Szwajcarski Bank Narodowy zachowuje ostrożność, a popyt na franka w środowisku wojennym utrzymuje się na podwyższonym poziomie.
Funt brytyjski (GBP/PLN) oscyluje w przedziale 4,90–4,95 zł. Inflacja w Wielkiej Brytanii spadła w ostatnich miesiącach, co otworzyło furtkę do dalszych obniżek stóp przez Bank Anglii — choć według ocen analityka RSM UK Thomasa Pugha, obecna sytuacja wygląda na „początek kolejnego szoku inflacyjnego" i rynkowe oczekiwania przesunęły się z trzech planowanych obniżek w stronę możliwych podwyżek w 2026 r. Dla osób rozliczających się w funtach obecne poziomy oznaczają droższą walutę niż na początku roku.
Korona norweska (NOK/PLN) przeżywa nietypowy okres — paradoks waluty surowcowej, która nie nadąża za ropą. Drożejąca ropa powinna wspierać walutę największego europejskiego eksportera surowców energetycznych, a Norges Bank utrzymuje stopy na relatywnie wysokim poziomie 4,00–4,25%. W praktyce korona odrabia straty powoli — kurs NOK/PLN wzrósł do 0,382 w tygodniu kończącym się 23 marca (najwyżej od października 2023 r.), ale wciąż daleko od szczytu z lutego 2022 r. przy 0,499 zł. Dla blisko stu tysięcy Polaków pracujących w Norwegii każdy grosz na kursie korony ma bezpośrednie przełożenie na realną wartość zarobków przeliczanych na złotówki. Dodatkowym czynnikiem niepewności jest wszczęcie przez amerykańską administrację dochodzenia wobec 16 państw — w tym Norwegii — pod kątem praktyk handlowych. Raport USTR (US Trade Representative) zawiera m.in. zarzut o utrzymywanie „sztucznie zaniżonego" kursu korony poprzez wymianę dochodów z ropy na dolary; Norges Bank stanowczo odrzuca te zarzuty, wskazując, że operacje walutowe służą obsłudze budżetu i funduszu majątkowego, a nie manipulacji kursem.
Dolar kanadyjski (CAD/PLN) w okolicach 2,66 zł reaguje na globalny sentyment wobec walut surowcowych. Kanada korzysta na wyższych cenach ropy, ale odczuwa presję ze strony amerykańskiej polityki celnej — Trump zapowiedział 100-procentowe stawki celne na wybrane sektory, co wprowadza dodatkową zmienność do notowań loonie.
Trzy scenariusze dla złotego
W tle bieżących napięć fundamenty polskiej gospodarki pozostają wsparciem dla złotego. PKB Polski wzrósł realnie w czwartym kwartale 2025 r. o 4% r/r (dane GUS), a PKO BP prognozuje wzrost na poziomie 3,5% w 2026 roku. Analitycy tego banku wskazują na napływ środków unijnych z KPO i programu SAFE jako bufor chroniący PLN przed głębszą deprecjacją i nie wykluczają, że w razie silnej presji rynkowej Ministerstwo Finansów lub NBP podjęłyby interwencję walutową — podobnie jak po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Minister finansów Andrzej Domański nie wykluczył obniżki VAT na paliwa, zastrzegając, że resort chce mieć pewność, iż ewentualna ulga przełoży się na ceny detaliczne, a nie zostanie wchłonięta przez marże dystrybutorów.
Rynki rozważają dziś trzy główne scenariusze. W wariancie eskalacji z zamknięciem Cieśniny Ormuz indeks DXY mógłby zmierzać w kierunku 102–105, ropa przekroczyłaby 110 dolarów, a kurs USD/PLN wróciłby w okolice 3,80–3,90 zł. Przy przedłużonym konflikcie bez blokady szlaków morskich — co jest obecnie scenariuszem bazowym wielu analityków — dolar stabilizowałby się w przedziale 3,65–3,75 zł. Szybka deeskalacja mogłaby zepchnąć dolara z powrotem w kierunku 3,50 zł i ponownie skierować kapitał na rynki wschodzące.
Wszystkie te projekcje łączy jedno zastrzeżenie: kluczową zmienną pozostaje przebieg konfliktu w Zatoce Perskiej, który w ciągu godzin potrafi zmienić warunki gry na całym rynku walutowym. Złotówka jest dziś słabsza niż na początku roku, ale wyraźnie silniejsza niż w szczycie marcowej paniki — i to być może najlepsza wiadomość w morzu niepewności, które definiuje początek kwietnia 2026 roku.