Założenia i wytyczne dotyczące stawek celnych na dane kraje mają być gotowe do 1 kwietnia, ale czas na ich wdrożenie to aż 180 dni, co pokazuje, że ekipa Trumpa daje sobie duży margines czasu na ewentualne renegocjacje, choć obecnie twierdzi, że żadnych wyłączeń nie będzie (jeszcze dwa dni temu spekulowano o farmaceutykach i autach). W efekcie okazuje się, że szumnie zapowiadana wojna handlowa Trumpa jest na razie strzelaniem z kapiszonów, a nie z armaty, bo w życie nie weszły jeszcze nawet drakońskie stawki na aluminium i stal i nie wiadomo, czy wejdą, bo wszyscy zainteresowani, łącznie z Trumpem(!) ich tak naprawdę nie chcą. Sekretarz Skarbu Scott Bessent zapytany, czy cła wzajemne wpłyną znacząco na inflację, odparł, że będzie to jednorazowe dostosowanie, które może nie być aż tak istotne. W efekcie oczekiwania rynków, co do cięcia stóp w USA wróciły na wrzesień, a rentowności obligacji 10-letnich stabilizują się wokół 4,55 proc. Odpowiedź dolara jest jednoznaczna - w dół. Korekta jesiennego umocnienia amerykańskiej waluty właśnie zaczyna nabierać tempa.

W piątek w gronie najsilniejszych walut są Antypody i korony skandynawskie, co potwierdza przestawianie się rynków na globalny risk-on. Indeksy na Wall Street szykują się do mocniejszego ruchu, który wykonały w ostatnich dniach ich europejskie odpowiedniki (na fali spekulacji wokół Ukrainy). To może dać impuls rynkowi kryptowalut, który w ostatnich dniach wpadł w pewien marazm, a szanse na tzw. alt-season są coraz większe (fala spekulacji wokół ETF-ów na mniejsze projekty krypto).

Dzisiaj w centrum uwagi będą dane z USA o sprzedaży detalicznej za styczeń (godz. 14:30) i produkcji przemysłowej (godz. 15:15). W strefie euro o godz. 11:00 mamy rewizję PKB za IV kwartał. Dzisiaj i przez weekend więcej miejsca w komunikatach będzie poświęcone geopolityce ze względu na szczyt w Monachium. Niemniej wydaje się, że wiele w temacie Ukrainy zostało już powiedziane, a ze względów taktyki negocjacyjnej z Rosjanami, więcej "szczegółów i konkretów" mogących mieć znaczące przełożenie na obraz sprawy, raczej nie otrzymamy.

EURUSD - rejon 1,0532 w celu?

Wspomniany poziom to szczyt z 27 stycznia, który ma szanse być testowany być może jeszcze dzisiaj. Widać odwrót inwestorów od dolara na szerokim rynku po tym, jak rynek uznał, że Trump rozmywa wątek ceł i nie będzie to miało aż tak dużego znaczenia dla inflacji. Z kolei dodatkowym wsparciem dla euro jest temat Ukrainy i korzyści z jej potencjalnej odbudowy dla europejskiej gospodarki, choć tak naprawdę trudno ocenić na ile zamrożenie konfliktu do którego będą dążyć Amerykanie, będzie rzeczywiście długotrwałe. Ale to rynków finansowych w tym momencie niewiele interesuje, czas na analizę szczegółów przyjdzie za kilka tygodni, jak warunki pokojowe będą na stole.

Jeżeli dojdzie do wybicia 1,0532 (co jest prawdopodobne już na początku przyszłego tygodnia), to rynek dostanie mocny średnioterminowy impuls dla realizacji formacji W (podwójnego dna), która może wynieść notowania EURUSD w okolice 1,08 w ciągu kolejnych tygodni. Dzisiejsze dane w kalendarzu - sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa z USA - raczej nie powinny umocnić dolara, a wręcz odwrotnie. Kluczem będzie zachowanie się 10-letnich obligacji rządu USA, które powinny wracać w przyszłym tygodniu w rejon 4,42 proc. i później schodzić niżej.