Jeszcze w weekend prezydent USA pokazał, że w politycznym pokerze ma w rękawie więcej asów, niż przewiduje ustawa. Skoro Sąd zamknął mu drzwi (blokując ustawę IEEPA), Trump wszedł oknem, wyciągając z szafy zakurzoną Sekcję 122 ustawy handlowej z 1974 roku. I nie bawił się w półśrodki: zamiast zapowiadanych 10%, od dziś obowiązuje pełne, 15-procentowe cło globalne.
Ile płacimy za dzisiaj, 24 lutego za waluty?
Spójrzmy prawdzie w oczy: złotówka dostała dziś zadyszki. Wystarczy rzut oka na tabelę NBP z 24 lutego (nr 037/A/NBP/2026), by zobaczyć, że kapitał ucieka do bezpiecznych przystani, a polska waluta traci na wartości.
- Dolar (USD): 3,5793 zł – amerykańska waluta wciąż jest tania jak na swoje standardy, ale widać nerwowe ruchy w górę.
- Euro (EUR): 4,2193 zł – wspólna waluta drożeje, co automatycznie podbija koszty importu dla polskich firm.
- Funt (GBP): 4,8323 zł – choć Brytyjczycy mają swoje problemy z inflacją, dziś to złoty jest słabszy.
- Frank (CHF): 4,6252 zł – i to jest ten punkt, który boli najbardziej.
Frank szwajcarski – powrót starych demonów
Zacznijmy od tego, co budzi największe emocje nad Wisłą. Frank po 4,62 zł to nie jest historyczny rekord (pamiętamy jesień 2022 r. i kursy ocierające się o 5 zł), ale to najwyższy poziom od wielu miesięcy.
Wyobraź sobie, że masz kredyt we frankach. Jeszcze wczoraj Twoja rata wyglądała stabilnie. Dzisiaj? Kurs skoczył o niemal grosz w ciągu jednej sesji. Przy kredycie na 200 tys. CHF, taki „niewinny” grosz to skok zadłużenia o blisko 2000 złotych w jedną dobę. To nie są wirtualne cyferki na ekranie analityka – to realne pieniądze, które znikają z domowych budżetów. Frank znów stał się tym, czym był przez lata: barometrem strachu. Gdy świat się boi, kupuje szwajcarską walutę, a polski kredytobiorca płaci za ten strach z własnej kieszeni.
Prawny poker w Waszyngtonie: Czy to w ogóle legalne?
To, co zrobił Trump, przypomina scenariusz serialu prawniczego. Sąd Najwyższy w piątek 20 lutego uznał, że prezydent nie może używać ustawy o stanach nadzwyczajnych (IEEPA) do zwykłej walki handlowej. Co zrobił Biały Dom? Zmienił paragraf.
Nowa podstawa prawna – Sekcja 122 Trade Act z 1974 r. – pozwala prezydentowi nałożyć cła do 15% na 150 dni, ale tylko w przypadku „fundamentalnych problemów z płatnościami międzynarodowymi”. Trump skorzystał z tego limitu w pełni, wprowadzając od razu 15%.
Jest jednak haczyk. Prawnicy handlowi już ostrzegają, że USA nie spełniają definicji kraju w kryzysie bilansu płatniczego. Eksperci są zgodni: ta decyzja stąpa po kruchym lodzie i prawdopodobnie skończy się kolejną batalią sądową. Ale zanim sądy to przemielą, cła będą obowiązywać przez 5 miesięcy. Dla rynków oznacza to jedno: wojna handlowa wchodzi w fazę totalnej chaotyczności.
Złoto – historyczny szczyt wczoraj, korekta dziś
Jeśli chcesz wiedzieć, jak bardzo inwestorzy są przestraszeni, nie patrz na giełdę – patrz na złoto. W poniedziałek uncja przełamała barierę 5190 dolarów, historyczny szczyt. We wtorek rynek realizuje część zysków i kurs cofa się do okolic 5155 USD (–1,4% dzienny), ale trend wzrostowy pozostaje w pełni nienaruszony. W przeliczeniu po dzisiejszym fixingu NBP to wciąż ponad 18 450 złotych za małą sztabkę.
To szaleństwo ma swoje powody. Z jednej strony słabszy dolar (po wyroku sądu) zachęcał do zakupów, z drugiej – chaos celny i napięcie na linii USA–Iran sprawiają, że nikt nie chce trzymać gotówki. Złoto stało się finansowym bunkrem. Ludzie kupują je nie po to, żeby zarobić, ale żeby nie stracić, gdyby system zaczął się chwiać.
Emigranci liczą zyski i straty
Dla Polaków pracujących za granicą dzisiejszy dzień ma słodko-gorzki smak.
- Wielka Brytania: Funt po 4,83 zł daje przyzwoity przelicznik. Polak w Londynie zarabiający 2500 funtów, wysyłając pieniądze do kraju, otrzyma dziś około 12 080 zł. Niestety, rosnące koszty życia na Wyspach skutecznie zjadają tę różnicę.
- Norwegia: Tu sytuacja jest trudniejsza. Korona norweska (NOK) pełza przy dnie – 0,37 zł. Polak pracujący w Oslo za 10 000 koron dostanie w kantorze zaledwie 3747 zł. Cła Trumpa mogą uderzyć w globalny handel ropą, a to dla norweskiej waluty najgorsza możliwa wiadomość.
Co dalej? Stabilność to towar deficytowy
Polski złoty stoi w rozkroku. Z jednej strony nasza gospodarka ma solidne fundamenty: PKB rośnie (3,6%), inflacja jest w celu (2,2%), a środki z UE płyną szerokim strumieniem. Analitycy dużych banków widzą przestrzeń do dalszego umocnienia złotego wobec dolara – Goldman Sachs prognozuje kurs USD/PLN na poziomie 3,40 zł na koniec roku, ING celuje w 3,46 zł, a mediana prognoz Bloomberga to 3,55 zł. Rozrzut niemal 30 groszy między instytucjami najlepiej pokazuje, jak niepewne jest otoczenie.
Z drugiej strony – żyjemy w globalnej wiosce. Gdy w Waszyngtonie ktoś kicha, Warszawa dostaje kataru. WIG20 traci dziś ponad 1,4%, ciągnięty w dół przez sektor bankowy – inwestorzy wyraźnie wychodzą z ryzykownych aktywów. Złotówka jest silna, ale dzisiaj dostała wyraźne ostrzeżenie: w świecie rządzonym dekretami pisanymi w weekend, pewność jutra nie istnieje.