Źródłem umocnienia dolara były lepsze od oczekiwań wyniki za I kwartał amerykańskich banków (Merril Lynch i New York Mellon), a także słowa Juneckera, który podkreślił, że rynki źle zinterpretowały ostatni komunikat G7 na temat rynku walutowego.

Na krajowym rynku mieliśmy wczoraj do czynienia z kontynuacją wzrostowej korekty, dzięki której EURPLN dotarł w okolice 3,4350, natomiast USDPLN otarł się o 2,16. Takiemu zachowaniu sprzyjała sytuacja na rynku eurodolara, oraz wyhamowanie wzrostów na rynkach akcyjnych, ale przede wszystkim ostrożność inwestorów, która skłoniła ich do realizacji zysków z ostatnich silnych spadków. Wydaje się, że w krótkim terminie złotówka w dalszym ciągu powinna korekcyjnie tracić na wartości, jednak w średnim terminie na rynek powróci trend spadkowy.

Dzień dzisiejszy nie oferuje już żadnych impulsów dla szerokiego rynku, gdyż kalendarz wydarzeń zawiera dziś jedynie informacje z Polski. W takich warunkach powinniśmy dalej obserwować próby wzrostów eurodolara i ataku tej pary na psychologiczną barierę 1,60. Taki scenariusz na rynku EURUSD będzie względnie neutralny dla rynku złotego, który znajdzie się dziś pod wpływem danych na temat inflacji PPI oraz dynamiki produkcji przemysłowej. Obie publikacje zaplanowano na 14:00 i wydaje się, że do tego czasu złotówka będzie znajdować się pod presją sprzedających.

Jeżeli chodzi o dane to rynek oczekuje spadku dynamiki cen producentów z 3,2% r/r w lutym do 3,1% r/r w marcu, natomiast tempo wzrostu produkcji przemysłowej miało w tym miesiącu spaść do 8%, czyli niemal o połowę w porównaniu 14,9% dynamiką w lutym. Słabsze wyniki będą sygnałem wspierającym podaż złotego, a więc przyspieszającym korekcyjne wzrosty.