Kurs EUR/USD nie zareagował na dane z Eurolandu. O godzinie 11:08 za euro trzeba było zapłacić 1,5779 dolara. Para ta od czterech godzin znajduje się pod presją kupujących, odrabiając nocny spadek do dziennego minimum na 1,5672 dolara z 1,5811 w piątek na zamknięciu. Silna przecena EUR/USD w godzinach nocnych była następstwem szczytu G7, gdzie wyrażono zaniepokojenie sytuacją na forexie. W komunikacie po szczycie można było przeczytać, że „od naszego ostatniego spotkania dochodziło chwilami do ostrych fluktuacji głównych walut i jesteśmy zaniepokojeni ich możliwymi implikacjami dla stabilności gospodarczej i finansowej”. Część rynku mogła to odbierać jako zapowiedź przyszłej interwencji walutowej. Dodatkowo amerykański Sekretarz Skarbu powtórzył na szczycie deklarację, że USA zależy na silnym dolarze.
Wydarzeniem poniedziałku na rynku walutowym, podobnie zresztą jak i na innych rynkach, może być publikacja marcowych danych o sprzedaży detalicznej w USA. Szacuje się, że wzrosła ona o 0,1 proc. w skali miesięcznej, po tym jak w lutym spadła o 0,6 proc. Gorsze dane umożliwią EUR/USD powrót powyżej bariery 1,58 dolara. Lepsze mogą stać się impulsem do powrotu w kierunku nocnego dołka.