Dolar, który jeszcze przed tygodniem na chwilę wrócił do łask inwestorów w tym tygodniu jednak ciągle traci na wartości, za czym stoją doniesienia o kolejnych instytucjach finansowych zmuszonych do dokonywania potężnej wielkości odpisów, a także coraz większe prawdopodobieństwo pojawienia się za oceanem recesji.
Za dalszym osłabieniem dolara wydaje się także przemawiać analiza techniczna, gdyż na wykresie EURUSD wyraźnie widać, jak podczas ubiegłotygodniowego odreagowania wzrostów, popytowi na amerykańską walutę zabrakło siły w rejonie 1,5530 i jak następnie kurs ten poruszał się w górę wraz ze średnioterminowym trendem wzrostowym. Z drugiej strony ostatnie wzrosty zbliżyły nas znacznie do historycznego szczytu z okolic 1,5905, który ma szanse na zatrzymanie dalszych wzrostów. To czy eurodolar wyhamuje zależeć jednak będzie w dużym stopniu od dnia dzisiejszego, a zwłaszcza od decyzji EBC i słów Trichet.
Wydarzeniem dnia jest dziś decyzja EBC w sprawie stóp procentowych (13:45), nawet pomimo że rynek jest zgodny, co do faktu, iż pozostawi on koszt pieniądza na niezmienionym poziomie. Sama decyzja nie budzi większych wątpliwości, które są jednak spore w stosunku do tonu, w jakim będzie utrzymany komentarz do tej decyzji (początek konferencji o 14:30). Gołębich tonów raczej w nim nie usłyszymy, gdyż ostatnie dane pokazują, że ani gospodarka Strefy Euro nie odczuła jeszcze poważniejszego spowolnienia, ani też nie obserwujemy słabnięcia presji inflacyjnej, a w takich warunkach Jean Claud Trichet powtórzy zapewnienia o inflacji, jako „jedynej igle kompasu EBC”, czym potwierdzi restrykcyjne nastawienie tego banku. Jakiekolwiek ostrzejsze wypowiedzi na temat inflacji będą jednak odebrane jako zapowiedź koniecznych podwyżek stóp procentowych, co powinno wesprzeć popyt na wspólna walutę.
Pozostałe informacje dnia dzisiejszego, a więc liczba nowych zasiłków dla bezrobotnych oraz saldo bilansu handlowego USA nie powinny wzbudzić większych emocji wśród inwestorów, choć z sytuacją na rynku pracy związane jest ryzyko gorszych złych wyników, które zaszkodziłyby zapewne apetytowi na ryzyko, co z kolei przełożyłoby się na kondycję giełd, a w konsekwencji również na wartość złotego. Mniejsze znaczenie dla złotówki będą mieć dane z Wielkiej Brytani, pomimo iż dziś poznamy decyzję Banku Anglii w sprawie stóp procentowych. Oczekiwana obniżka kosztu pieniądza na wyspach do 5% (z obecnych 5,25%) jest wynikiem coraz gorszych perspektyw tamtejszej gospodarki, która również zaczyna odczuwać skutki kryzysu na rynku finansowym, natomiast ekspansywna polityka pieniężna BoE przekłada się na silną deprecjację funta.