Sytuacja techniczna na tym rynku wciąż jednak nie uległa poprawie na korzyść wspólnej waluty, gdyż kursowi eurodolara nie udało się wybić powyżej 1,4660, a ostatnie korekcyjne podejście nosi znamiona formacji spadkowej flagi, co w zasadniczy sposób zwiększa ryzyko powrotu eurodolara do spadków.
Takie warunki panujące na rynku EURUSD nie są najlepsze dla złotówki, która od ubiegłego tygodnia znajduje się pod silną presją ze strony sprzedających, gdyż oznaczają, że próby jej przeceny mogą potrwać jeszcze przez jakiś czas. Szansą dla złotego mogą okazać się dziś dane z USA na temat dynamiki sprzedaży detalicznej, której ewentualny słaby wynik (niższy od oczekiwanych -0,2% m/m) podsyciłby obawy o recesję, a wiec równocześnie oczekiwania dalszego obniżania stóp procentowych przez FED, co z kolei powinno podbić nieco eurodolara. Z drugiej strony złe informacje z USA zaszkodziłyby skłonności inwestorów do podejmowania ryzyka, wywołując spadki na światowych giełdach oraz stawiając pod presją waluty krajów wschodzących, w tym złotówki.
Dane z USA na temat dynamiki sprzedaży detalicznej zostaną podane do publicznej wiadomości o 14:30, natomiast o godzinie 16 opublikowany zostanie inny raport na temat sytuacji w firmach amerykańskich, a dokładnie dotyczący poziomów zapasów w firmach. Znaczenie tej drugiej publikacji dla rynku będzie jednak znikome, a więc szanse na większe ruchy w wyniku tych danych są niewielkie.
Dzień rozpoczniemy jednak od informacji pochodzących z Europy, a mianowicie od poznania dynamiki produkcji przemysłowej(11:00) w Strefie Euro oraz od raportu na temat inflacji w Wielkiej Brytanii(11:30). Aktywność przemysłu nie powinna mocniej poruszyć rynkiem, natomiast wynik inflacji w brytyjskiej gospodarce ma kluczowe znaczenie dla siły funta, gdyż od siły presji cenowej zależeć będą dalsze obniżki stóp procentowych przez Bank Anglii.