O ile w Stanach wzrosty nie były duże, to powinien cieszyć fakt, że w ogóle te wzrosty były po publikacji raportu AIG. Ten największy ubezpieczyciel na świecie miał błędy w księgach rachunkowych za sprawą nieprzewidzianych strat na swapach opartych na niewypłacalnych kredytach. Kurs spółki poszedł w dół najbardziej od 1987 r. Spadł o blisko 12%. To ponownie pogorszyło nastroje wokół branży finansowej. Również giełdy Europy Zachodniej rosły o ponad 2%. Na koniec sesji indeks WIG20 zyskał 3,84% przy obrotach rzędu 1,8 mld złotych.

Dzisiaj złoty nieznacznie się umocnił, głównie za sprawą taniejącego, względem euro, dolara. O godzinie 16:30 kurs EURPLN testował poziom 3,6025 a USDPLN 2,47. Od rana najważniejszą informacją makro był odczyt inflacji CPI oraz CPI bazowego z Wielkiej Brytanii.. W relacji rocznej nastąpił mniejszy wzrost niż zakładano, to jest o 2,2% wobec prognozy 2,3% r/r dla wskaźnika niebazowego. Również wskaźnik CPI „core” był niższy od konsensusu rynkowego i wyniósł 1,3% r/r (prognoza 1,4% r/r). Nieznaczny spadek tempa wzrostu cen przemawia za tezą o spowolnieniu gospodarczym w Zjednoczonym Królestwie.

Pół godziny później miłą niespodziankę sprawił odczyt indeksu koniunktury instytutu ZEW. Zamiast zakładanego spadku do 15 letniego minimum -44 pkt. wzrósł on do -39,5 pkt. Należy zaznaczyć, że zespół analityczny AFS zakładał, że spadek oczekiwany przez rynek nie będzie miał miejsca. Po tych informacjach nastąpiła przerwa i rynek się ustabilizował. Waluty poruszały się w wąskim przedziale wahań. Jedyna informacja z Polski nie była optymistyczna. Deficyt obrotów bieżących w grudniu wzrósł aż o 1,94 mld euro, znacznie więcej od mediany prognoz rynkowych. Saldo obrotów handlowych było zgodne z prognozami, osiągając 1,29 mld euro, przy bardzo wysokiej dynamice eksportu i importu. Dzisiaj wieczorem poznamy dane o wysokości deficytu budżetowego w USA - to ona może ustalić handel walutami w środę.