Natomiast notowania EUR/PLN, po wzroście o 2,5 grosza, testowały poziom 3,6498 zł. Najwyższy od prawie dwóch miesięcy.

Przecena polskiej waluty miała dwa źródła. Paniczną wyprzedaż na światowych rynkach akcji oraz silny spadek notowań EUR/USD.

Panika na głównych światowych parkietach, która przekładała się na 5-7 proc. spadki indeksów, powodowała niemal automatyczne przełożenie na wzrost awersji do ryzyka, mocno osłabiając waluty krajów zaliczanych do rynków wschodzących. W odróżnieniu bowiem od spadków z pierwszych dni 2008 roku, obecnie inwestorami powoduje już nie strach o sytuację w Stanach Zjednoczonych, ale o sytuację w ich własnym „podwórku”.

Tę geolokalizację obaw widać szczególnie dobrze w przypadku notowań EUR/USD, które były drugim źródłem wczorajszej przeceny złotego. Kurs tej pary, który jeszcze przed tygodniem testował poziomy powyżej 1,49 dolara, w poniedziałek spadł do 1,4457 dolara. W inwestorach dojrzewa bowiem obawa, że recesja w USA, która jest już zdyskontowana, sprowokuje silne spowolnienie gospodarcze w strefie euro. Ten scenariusz natomiast nie jest jeszcze uwzględniony w cenach.

Powyższa układanka niestety ma swój ciąg dalszy. Silne wyhamowanie wzrostu gospodarczego w Eurolandzie, musi przełożyć się na wyższy od oczekiwań spadek tempa wzrostu PKB w Polsce. To zaś powód do osłabienia, póki co korekcyjnego, złotego do głównych walut w średnim terminie. Długoterminowa tendencja umocnienia polskiej waluty jest dalej niezagrożona.

W tym tygodniu kurs USD/PLN może sięgnąć poziomu 2,55 zł, a EUR/PLN 3,67 zł.