Z drugiej strony, na świecie cały czas panuje niepokój związany z możliwymi konsekwencjami sytuacji na rynku kredytów hipotecznych w USA dla rynków finansowych na całym świecie, co z kolei może znów stać się przyczyną eksplozji obaw, która pociągnie za sobą awersję do ryzyka. W rezultacie kapitał może uciekać z rynków wschodzących i wracać do miejsca pochodzenia lub zostać ulokowany w bezpieczne aktywa, co może okazać się szansą dla dolara by odzyskał trochę na wartości.
Kolejnym czynnikiem sprzyjającym dolarowi są spadki ceny ropy, której cena w dniu wczorajszym zjechała w okolice 71-72 dolarów za baryłkę. Co prawda w dniu dzisiejszym mieliśmy do czynienia z lekkim odreagowaniem i wzrostem ceny baryłki powyżej 72 USD, jednak skala wzrostów byłą nieznaczna. Pozytywny sygnał wysyłały dziś także rynki akcyjne, które po wczorajszej świetnej sesji w USA notowały wzrosty w dniu dzisiejszym.
Jeśli chodzi o rynek złotego to pozostawał on względnie stabilny, zwłaszcza względem euro, gdyż przełamanie przez kurs EURUSD wsparcia w okolicach 1,3780 i jego dalszy spadek w okolice 1,3730, gdzie zlokalizowany jest kolejny, tym razem kluczowy poziom wsparcia rozbujały nieco kurs USDPLN, który wzrósł w efekcie w okolice 2,75. Przełamanie przez dolara tego wsparcia, będzie oznaczało przesunięcie się szali prawdopodobieństwa w stronę spadkowego scenariusza, który mógłby nawet sprowadzić eurodolara ponownie w okolice 1,36.
Wydarzenie dnia, a więc decyzja FED i towarzyszący jej komunikat nie przyniosły jednak jasnej odpowiedzi na pytanie o kierunek dalszego ruchu eurodolara, gdyż co prawda FED zgodnie zadecydował o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie, jednak oczekiwane gołębie sygnały w komunikacie się nie pojawiły. Fed podkreślił, że w dalszym ciągu najważniejszym czynnikiem ryzyka jest możliwość barku złagodzenia inflacji. Z drugiej strony kolejny raz inwestorzy uraczeni zostali formułką o ujawniającym się w ostatnim czasie procesie łagodzenia inflacji bazowej, który jednak potrzebuje potwierdzenia jeśli ma być uznany za trwały. Jest to więc niemal powtórzenie słów sprzed miesiąca, jednak wydaje się, że rynek powinien zinterpretować te słowa jako nadmierną ostrożność i tym samym rozpocząć wyprzedaż amerykańskiej waluty. Brak zaostrzenia tonu będzie w tym przypadku odebrana jako gołębi sygnał, co pozwoli eurodolarowi powrócić w rejony historycznego szczytu, jednak skala nadchodzących wzrostów nie będzie już tak wielka, a przekroczenie 1,39 może być już problematyczne.