Błyskawicznie wszystkie trzy główne agencje ratingowe zdementowały tę informację, ale mimo to nasiliła się wyprzedaż akcji na giełdach po obu stronach Atlantyku. Niemiecki indeks DAX chwilami tracił 4 proc., ostatecznie kończąc dzień 1,7 proc. pod kreską. Wcześniej negatywny wydźwięk dał raport z amerykańskiego rynku pracy. W raporcie za ubiegły tydzień wykazano zrost liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych do 417 tys. z 412 tys. tydzień wcześniej, podczas gdy oczekiwano spadku do 405 tys. Dane jednak są zaburzone przez strajk pracowników Verizona, którzy w zeszłym tygodniu złożyli 8500 tys. (w ujęciu zannualizowanym) wniosków o zasiłek. Wzrost jednak był pretekstem do wyprzedaży akcji, której nie powstrzymały nawet doniesienia o zainwestowaniu 5 mld dolarów przez Warrena Buffetta w Bank of America. Buffett dokapitalizuje bank, którego akcje spadły w tym tygodniu do najniższego poziomu od dwóch lat. Nerwowość rośnie z każdą godziną i utrzyma się aż do 16:00, kiedy się wyjaśni, czy faktyczny ratunek ze strony Fed nadejdzie, czy były to tylko złudne nadzieje.
Bernanke już nie raz zaskakiwał niekonwencjonalnym podejściem Rezerwy Federalnej do polityki monetarnej, dlatego wielką niewiadomą mimo wszystko pozostaje, jak zakończy się ten tydzień na rynkach finansowych. Zapewne najbliższe godziny upłyną na szarpanych ruchach cen instrumentów finansowych. Oprócz przemówienia w Jackson Hole dziś poznamy także rewizję PKB za drugi kwartał z Wielkiej Brytanii i USA oraz finalny odczyt indeksu nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan. W przypadku wzrostu gospodarczego USA oczekiwania po ostatnich wydarzeniach osłabły i po wstępnym odczycie na poziomie 1,3 proc., teraz prognozy zakładają dynamikę 1,1 proc. Wstępny odczyt indeksu Michigan przed dwoma tygodniami był najniższy od 1980 r. i dzisiejsza rewizja najprawdopodobniej wiele nie zmieni. Dane choć mogą przynieść wzrost zmienności w momencie publikacji, będą jednak tylko tłem dla Bena Bernanke.