Gorsze nastroje to przede wszystkim pochodna wczorajszej decyzji Moody’s o rozpoczęciu przeglądu ratingu Stanów Zjednoczonych z możliwością jego obniżenia. Agencja zagroziła, że Stany stracą ocenę na poziomie „potrójnego A”, jeżeli Kongres nie podniesie ustawowego limitu zadłużenia. W opinii Moody’s rośnie prawdopodobieństwo, że ten limit nie zostanie podniesiony przed krytycznym dniem 2 sierpnia.

Cieniem na notowaniach złotego, aczkolwiek w znacznie mniejszym stopniu, mogą też kłaść się wczorajsze dane o inflacji w Polsce, która nieoczekiwanie spadła w czerwcu do 4,2% R/R z dziesięcioletniego szczytu w maju na poziomie 5% R/R. Rynkowy konsensus kształtował się na poziomie 4,8% R/R. Nasze szacunki były nieco niższe i zakładały dynamikę cen na poziomie 4,6% R/R. Dane zdecydowanie zmniejszają prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp procentowych. Szczególnie, że jak wynika z opublikowanych dziś danych przez Eurostat, w czerwcu inflacja HICP w Polsce spadła do 3,7% R/R z 4,3% R/R w maju.

Lipiec powinien przynieść dalszy spadek inflacji. Oczekujemy, że roczny wskaźnik cen będzie kształtował się na poziomie 4,1-4,2%. Nieco bardziej optymistyczne jest Minister Gospodarki, który prognozuje spadek inflacji CPI do około 4% R/R.

W kolejnych godzinach nastroje na rynku walutowym, co pośrednio będzie wpływać na notowania złotego, będą wyznaczać przede wszystkim dane makroekonomiczne z USA. Inwestorzy poznają m.in. tygodniowe dane z rynku pracy (prognoza: 415 tys.) oraz czerwcowe dane o sprzedaży detalicznej (prognoza: 0,0% M/M) i inflacji PPI (prognoza: -0,1% M/M).

Istotnego wpływu na zachowanie rynków nie będzie miało natomiast wystąpienie szefa Fed przed senacką komisją Kongresu. Bernanke powtórzy bowiem dokładnie te same tezy co wczoraj.