Davos 2026: Trump uspokaja rynki, ale dolar wciąż słaby

Wczorajsze wydarzenia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos zdominowały globalną narrację rynkową i wywołały mieszane reakcje wśród uczestników handlu. Donald Trump, przemawiając przed zgromadzonymi elitami biznesu i polityki, częściowo rozładował napięcia wokół swoich wcześniejszych gróźb dotyczących Grenlandii, deklarując, że nie zamierzy użyć siły militarnej do realizacji swoich ekspansywnych ambicji. Słowa te, choć niejednoznaczne, wystarczyły, by amerykańskie indeksy giełdowe w środę po południu zdołały odrobić znaczną część strat z wtorkowej sesji, kiedy to inwestorzy w panice wyprzedawali aktywa ryzykowne w obawie przed eskalacją konfliktu z Danią i innymi sojusznikami.

Jednak kluczowe dla rynków walutowych było to, że dolar amerykański nie zdołał wykorzystać tej chwilowej ulgi i pozostał pod presją, co świadczy o głębszej strukturalnej słabości związanej z oczekiwaniami na kolejne cięcia stóp przez Rezerwę Federalną. W Davos pojawiły się również polskie głosy – minister finansów Andrzej Domański prezentował Polskę jako przykład kraju, który w krótkim czasie znacząco wzmocnił swoją bazę przemysłową, a jego spotkania z przedstawicielami globalnych instytucji finansowych miały na celu promowanie polskiego rynku kapitałowego jako atrakcyjnej destynacji dla inwestycji zagranicznych.

USD/PLN przy 3,60 zł – dolar traci blask bezpiecznej przystani

Największą uwagę przykuwa zachowanie amerykańskiej waluty, która w porannych godzinach handlu w Europie wykazuje wyraźną słabość, balansując na krawędzi psychologicznego wsparcia. Notowania pary USD/PLN oscylują w okolicach 3,60–3,61 zł, co jest bezpośrednim skutkiem gołębich sygnałów płynących z Rezerwy Federalnej oraz rosnącego przekonania rynku o nieuchronności kolejnych cięć stóp procentowych w USA w pierwszej połowie tego roku.

Dolar traci swój blask bezpiecznej przystani w obliczu stabilizującej się sytuacji geopolitycznej, a kapitał spekulacyjny coraz odważniej migruje w stronę rynków wschodzących, co naturalnie wspiera wycenę koszyka walut regionu Europy Środkowo-Wschodniej, w tym przede wszystkim złotówki. Równolegle przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ostrzegała w Davos przed konsekwencjami wojny handlowej, deklarując, że Bruksela odpowie na presję ze strony Waszyngtonu w sposób „nieustępliwy, zjednoczony i proporcjonalny".

Euro stabilne, EUR/PLN w wąskim paśmie 4,21–4,22 zł

Zupełnie inna dynamika charakteryzuje notowania wspólnej waluty europejskiej, gdzie zmienność została ograniczona do minimum, a kurs EUR/PLN zabetonował się w wąskim paśmie wahań wokół poziomu 4,21–4,22 zł. Taka konsolidacja jest mieczem obosiecznym – z jednej strony daje komfort importerom i eksporterom, pozwalając na stabilne planowanie przepływów pieniężnych, z drugiej jednak usypia czujność rynku przed zbliżającymi się decyzjami Europejskiego Banku Centralnego.

Waluty powiązane z gospodarką strefy euro, mimo problemów strukturalnych Niemiec, wciąż korzystają z relatywnej premii za ryzyko, jaką oferują polskie obligacje skarbowe w porównaniu do papierów dłużnych z rynków bazowych.

Waluty surowcowe pod presją – korona norweska i dolar kanadyjski słabną

W segmencie walut surowcowych obserwujemy mieszane nastroje, które są bezpośrednim odzwierciedleniem wahań na rynkach ropy naftowej i gazu. Korona norweska, będąca tradycyjnie barometrem koniunktury na rynku energetycznym, pozostaje pod presją, a jej kurs w relacji do złotego nie wykazuje tendencji do trwalszego odbicia, co jest dobrą wiadomością dla Polaków planujących wyjazdy zarobkowe do Skandynawii, ale gorszą dla tych, którzy już tam pracują i transferują środki do kraju.

Podobną trajektorię, choć z nieco mniejszą dynamiką spadkową, rysuje dolar kanadyjski, który zmaga się z brakiem wyraźnych impulsów wzrostowych z własnej gospodarki, a para CAD/PLN pozostaje w defensywie.

Frank szwajcarski (CHF) traci na atrakcyjności

Nie można pominąć zachowania szwajcarskiej waluty, która w okresach niepewności rynkowej zazwyczaj zyskuje na wartości, jednak w styczniu 2026 roku jej blask nieco przygasł. Kurs CHF/PLN, oscylujący w czwartek rano w okolicach 4,53–4,54 zł, wskazuje na to, że frankowicze mogą na chwilę odetchnąć z ulgą, gdyż presja aprecjacyjna na helwecką walutę wyraźnie zelżała.

CHF przestał być automatycznym wyborem kapitału uciekającego przed ryzykiem, co wynika w dużej mierze z działań Narodowego Banku Szwajcarii, który aktywnie przeciwdziała nadmiernemu umocnieniu swojej waluty, widząc w tym zagrożenie dla konkurencyjności szwajcarskiego eksportu.

Rynek złotego wspierany przez dodatnie realne stopy procentowe

Patrząc na szeroki rynek złotego, nie sposób nie zauważyć, że inwestorzy zagraniczni wciąż patrzą na Polskę przez pryzmat dysparytetu stóp procentowych. Mimo że inflacja w kraju znajduje się w trendzie spadkowym, to realne stopy procentowe w Polsce pozostają dodatnie i atrakcyjne na tle regionu, co stanowi fundamentalną kotwicę dla notowań.

Oczywiście, jak w każdym ekosystemie finansowym, istnieją zagrożenia – ewentualne rozczarowanie danymi makroekonomicznymi z USA lub nagły zwrot w retoryce prezesa NBP mogłyby szybko zdestabilizować ten kruchy spokój, jednak na ten moment scenariuszem bazowym pozostaje boczny trend z lekkim wskazaniem na dalsze, powolne umacnianie się PLN.

Funt brytyjski (GBP) reaguje nerwowo na dane z Wielkiej Brytanii

Warto również odnotować sytuację na parze z brytyjską walutą, która w ostatnich tygodniach wykazuje się dużą chimerycznością, reagując nerwowo na doniesienia z Londynu dotyczące kondycji tamtejszego sektora usług. Funt brytyjski w relacji do złotego kosztuje obecnie około 4,84 zł, co historycznie nie jest poziomem ekstremalnym, ale zmienność na tej parze jest wyraźnie wyższa niż na eurodolarze.

Analitycy zwracają uwagę, że kursy walut takich jak GBP są obecnie zakładnikiem rewizji prognoz gospodarczych dla Wielkiej Brytanii, która wciąż boryka się z długofalowymi skutkami brexitowych regulacji handlowych.

Złotówka trzyma kurs, kluczowe będą dane z GUS

Złotówka wchodzi w drugą połowę tygodnia z tarczą, skutecznie opierając się próbom podaży. Kluczowe dla dalszego rozwoju sytuacji będą najbliższe godziny, kiedy to rynek pozna twarde dane z polskiej gospodarki. Jeśli odczyty okażą się zgodne z oczekiwaniami, obecna stabilizacja ma szansę przerodzić się w trwalszy trend, który pozwoli polskiej walucie na kolejne tygodnie spokoju.

Chyba że globalny kapitał zdecyduje się na gwałtowną realizację zysków na rynkach wschodzących, co w obecnych warunkach wydaje się jednak scenariuszem alternatywnym.