Piątek to dzień z odczytami z Europy. Mocno zaskoczyła kwietniowa sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii, która wzrosła o 9,2 proc. m/m i 42,4 proc. r/r (efekt bazy). Z kolei w strefie euro szacunkowe indeksy PMI za maj pokazały zwłaszcza ożywienie w usługach (indeks skoczył z 50,5 pkt. do 55,1 pkt.). Niemniej zarówno funt, jak i euro utrzymały nieznaczny spadek względem dolara. Przed nami jeszcze sprzedaż detaliczna w Kanadzie (14:30), oraz PMI w USA (15:45), oraz sprzedaż domów na rynku wtórnym (16:00).
OKIEM ANALITYKA - dolar przegranym tygodnia
Nie było ucieczki od ryzyka w stronę dolara, chociaż zmienność na rynkach akcji była w tym tygodniu imponująca, nie mówiąc już o kryptowalutach. Amerykańska waluta pozostała słaba, gdyż rynek nie wierzy w to, że FED będzie w stanie szybko wyjść ze swojego ultra-gołębiego nastawienia. Dane nt. inflacji CPI były wstrząsem, ale problem rosnących cen jest tak naprawdę globalny. I rynki jakiś czas temu zaczęły już swoistą licytację o to, który bank centralny wykona ruch jako pierwszy. Kapitały płyną tam, gdzie ma to już miejsce (Kanada, Wielka Brytania), albo za chwilę stanie się faktem (Węgry). Dolar staje się walutą finansującą spekulacje oparte o podwyżki stóp procentowych. Czy to się zmieni? Nie tak szybko, gdyż w wyniku działań FED, ale i też ostatnio Treasury (w kwietniu) amerykańskiej waluty jest aż w nadmiarze. Niemniej potencjalnym przełomem mogą stać się publikowane na początku czerwca dane z amerykańskiego rynku pracy, a potem odczyty inflacji za maj.