... co wywiera ogromną presję spadkową na krótkoterminowe stopy, po części ta gotówka rozlewa się na rynki obligacji, akcji i surowców) mimo że niedługo będzie musiało pożyczać ogromne sumy i to w sytuacji, gdy wzrośnie inflacja. Jednak ceny producenta to jedno – można uznać, że są mało istotne, jeśli firmy nie są w stanie przenieść wyższych kosztów na konsumenta. Dlatego dzisiejsza publikacja jest bardzo ważna, niezależnie od bezpośredniej reakcji rynku. Marzec przyniesie odbicie inflacji, ponieważ rok temu w marcu rozpoczynał się już kryzys i baza odniesienia jest niska. Jednak skala wzrostu inflacji jest pewnym znakiem zapytania. Oczekiwania rynku są dość wysokie – 2,5% r/r, podczas gdy z samego efektu bazy wychodziłoby 2,1-2,2%. Jednak tych efektów jest więcej – mocne wzrosty cen paliw w marcu, napływające czeki, luzowanie obostrzeń, problemy podażowe. Trudno powiedzieć, na ile te problemy ujawniły się już w marcu i dlatego ten raport ma spory potencjał na zaskoczenie i to (ze względu na podwyższony konsensus) w dwie strony.

Co ciekawe po publikacji danych przewiedzianych jest aż siedem (!) wystąpień przedstawicieli Fed. Tak jakby planowali oni jakąś akcję uspokajającą dla rynków. Wtorek rozpoczynamy od umiarkowanego umocnienia dolara. O 8:35 euro kosztuje 4,5402 złotego, dolar 3,8157 złotego, frank 4,1310 złotego, zaś funt 5,2492 złotego.