Tymczasem agencja Reuters podała powołując się na swoje źródła, że komplikacje przy „fazie pierwszej” mogą oddalić w czasie prace nad „fazą drugą” porozumienia. Niemniej w poniedziałek rano nastroje na rynkach są lepsze, indeksy giełdowe idą w górę, a na walutach w defensywie są „bezpieczne” JPY, CHF, a także USD, który zyskuje tylko w relacji z walutami naszego regionu, oraz turecką lirą.

Premier Boris Johnson ogłosił swój manifest programowy, który zakłada m.in. cięcia podatków. Tymczasem nowe sondaże wskazują, że torysi mogą liczyć na komfortową większość w nowym parlamencie po wyborach 12 grudnia – aż 349 miejsc według wskazań YouGov, które zliczyła firma Datapraxis. Efekt? Funt jest dzisiaj jedną z najmocniejszych walut, chociaż dynamika odbicia po spadkach z końca ubiegłego tygodnia (zaważyły wtedy słabe dane PMI) nie jest szczególnie duża.

Indeks nastrojów w niemieckim biznesie (Ifo) odbił w listopadzie do 95 pkt. z 94,6 pkt., co było zgodne z oczekiwaniami. Niemniej już w szczegółowym rozbiciu subindeks przyszłych oczekiwań wzrósł do 92,1 pkt., a szacowano 92,5 pkt. W efekcie euro pozostało słabe.

OPINIA ANALITYKA: Rynek nadal próbuje żyć nadzieją…

Piątek pokazał rozdźwięki – słabe dane PMI dla Europy (strefa euro i Wielka Brytania) kontra niezłe odczyty dla USA – czego efektem było przede wszystkim umocnienie się dolara. W poniedziałek uwaga inwestorów ponownie przenosi się w stronę porozumienia handlowego USA-Chiny, a w zasadzie ponownej próby oceny, na ile możliwe jest zawarcie tzw. porozumienia „pierwszej fazy”. Decyzja chińskich władz o zaostrzeniu przepisów dotyczących łamania własności intelektualnej jest odbierana jako „gest” w stronę USA, a wyniki weekendowych wyborów samorządowych w Hong-Kongu, które wskazały na przytłaczającą przewagę sił prodemokratycznych, paradoksalnie mogą skłaniać władze w Pekinie do innego „przepracowania” problemów z tą prowincją.

O ile pierwsze godziny poniedziałkowego handlu upływają w bardziej optymistycznej atmosferze, o tyle wydaje się, że rynek dość szybko będzie potrzebować „nowego paliwa”, inaczej dobry klimat szybko wyparuje. Kalendarz makro jest ubogi – za nami już niemieckie Ifo, które nie wniosło wiele – a przed nami mało znaczące dane nt. aktywności przemysłowej w okręgu Dallas w USA o godz. 16:30, oraz dość ważne, ale tylko lokalnie dla NZD, dane nt. dynamiki sprzedaży detalicznej w III kwartale w Nowej Zelandii o godz. 22:45. Teoretycznie można by liczyć na medialne wsparcie ze strony oficjeli, ale ta płyta chyba ostatnio gra zbyt często – Trump mówi o tym, że „niedługo” zobaczymy porozumienie, ale dodaje, że chciałby je na swoich warunkach, a Chińczycy odpowiadają mu, że powinno ono uszanować interesy obu stron… i tak dalej i tak dalej, a konkretów brak.

Układ na koszyku dolara FUSD nadal wydaje się być bardziej korzystny dla byków, co może być dowodem na słuszność tezy, że poniedziałkowy optymizm może szybko się ulotnić…

W tym kontekście ciekawą sytuację mamy w przypadku GBPUSD, gdzie dzisiejsze odbicie być może jest tylko korektą w trendzie spadkowym zapoczątkowanym w zeszłym tygodniu. Mocny opór to rejon 1,2890-1,2900, a wsparcie (w przypadku kontynuacji trendu) to strefa 1,2775-1,2800.

W przypadku EURUSD nie widać nawet siły na większe odbicie i ciążymy na południe, co potwierdzane jest też przez wskazania płynące z oscylatora RSI 9. W efekcie naruszenie bariery 1,10 jest coraz bardziej realne. Pierwsze mocniejsze wsparcie to rejon 1,0990.