W ogóle zresztą ostatnie kwartały przynoszą coraz więcej pesymistycznych informacji z Niemiec. Gdyby państwa konkurowały ze sobą tak jak często robią to firmy z tej samej branży, to pewnie mogłoby to nas cieszyć, o ile Polska umiałaby rzecz wykorzystać. Ale Polska jest powiązana z Niemcami, i to dość mocno. W tej sytuacji negatywne odczyty z Niemiec powinny być dla nas sygnałem, że i u nas sprawy mogą zacząć się toczyć źle.

Ostatnie wystąpienie p. Powella w Jackson Hole okazało się trochę rozczarowujące dla prezydenta Trumpa, który może obiecywał sobie klarowniejszego osłabienia dolara. Na razie na eurodolarze mamy ok. 1,11 - 1,1110. W tle trwa wojna handlowa, przy czym Trump zapewnia, że Chiny chcą podpisać umowę kompromisową. We Włoszech nadal nie ma nowego rządu, w Niemczech, by do nich na moment wrócić, odnotowano największy spadek eksportu od 6 lat. Para EUR/USD od kilku sesji jest w konsolidacyjnym zakresie 1,1050 - 1,1150. Dla porównania, maksima z czerwca to ok. 1,1415.

Dziśo 15:00 mamy dane nieruchomościowe z USA: indeksy S&P/Case-Shiller i FHFA. O 16:00 poznamy Conference Board zaufania konsumentów, a także wskaźnik Richmond Fed.

Polski złoty

Kamil Zubelewicz z RPP uważa, że w Polsce powinno się podnieść stopy procentowe. Jeśli RPP teraz tego nie robi, to traci narzędzie, które potencjalnie mogłoby być przydatne w przyszłości. Dlatego też p. Zubelewicz głosował ostatnio za podwyżką.

USD/PLN jest na 3,9280 i od kilku dni trzyma się na wysokich poziomach, tzn. złoty jest słaby. Dla porównania, minima z początku sierpnia to ok. 3,8420. Na EUR/PLN widzimy 4,3635 - złoty systematycznie osłabia się od końcówki lipca. Za oporowy wypada chyba uznać rejon 4,3720 - 4,3820.