Ważne były też dane z USA: tam PMI przemysłowy wyniósł 52,4 pkt przy założeniu 52,5 pkt, tak więc różnica z prognozą była nieznaczna. ISM dla przemysłu osiągnął wynik 55,3 pkt, o 1,1 pkt ponad założeniem rynkowym. W jakiejś mierze złagodziło to mizerny odczyt o sprzedaży detalicznej za luty - ten bowiem wyniósł -0,2 proc. m/m, gdy przewidywano +0,3 proc.
EUR/USD jest teraz na 1,1210. Ogólnie więc dolar dziś zyskał, choć oczywiście nie jesteśmy tak nisko, jak w czasie dołków marcowych, które rozegrano na 1,1180. Chciałoby się rzec, że przebito po raz kolejny wielomiesięczną konsolidację, ale można też powiedzieć, że po prostu ów trend boczny się poszerzył.
Para funt-euro jest niemal równo na 1,17 - w piątek schodziła do 1,1560. Zatem funt się wzmocnił. Indeks PMI dla brytyjskiego przemysłu był świetny w relacji do prognozy, oczekiwano bowiem 51 pkt, a było 55,1 pkt. Tymczasem temat Brexitu nadal jest płynny i dziś rozważano alternatywne modele wyjścia (rozważano w Izbie Gmin). Na razie nie słychać nic konkretnego, ale prawdopodobnie impas będzie trwać.
Co ze złotym?
GBP/PLN przeskoczył z okolic 4,9735 (dołki z piątku) do 5,0370 (z grubsza to szczyty poniedziałkowe). Na EUR/PLN widzimy 4,2930, dzieje się tu niewiele, krążymy wokół symbolicznej "trzydziestki". Na USD/PLN widzimy 3,83. Dla porównania, 21 - 22 marca kreślono minima przy 3,7390.