Po systematycznych, dotkliwych zniżkach cen złota wiosną i latem bieżącego roku, notowania kruszcu praktycznie przez cały wrzesień tkwiły w konsolidacji, by w październiku odbić w górę. Niemniej, odreagowanie wzrostowe okazało się mało dynamiczne, a strona podażowa wciąż wywiera presję na ceny. Wynika to w dużej mierze z siły amerykańskiego dolara, negatywnie skorelowanego z notowaniami złota.

Na globalnym rynku podaż złota jest solidna, niemniej wielu inwestorów liczyło na to, że wzrostom cen kruszcu będą sprzyjać zawirowania na rynkach akcji – ze względu na fakt, że złoto posiada status bezpiecznej przystani. Rosnąca awersja inwestorów do ryzyka przeniosła się jednak bardziej na rynek amerykańskiego dolara jako najsłynniejszej globalnej waluty, a to z kolei ogranicza potencjał wzrostowy cen złota.

O pesymizmie na rynku złota nie może być jednak mowy. W ostatnim czasie powoli rosną aktywa w posiadaniu funduszy ETF opartych o złoto, spadają natomiast spekulacyjne krótkie pozycje na rynkach kontraktów futures. Okolice 1200 USD za uncję okazały się skuteczną barierą dla strony podażowej, niemniej, dopóki dolar pozostanie silny, trudno spodziewać się dynamicznego odbicia cen kruszcu w górę.

PLATYNA

Notowania platyny na drodze do spadkowego roku.

W ostatnich tygodniach notowania platyny poruszają się w konsolidacji. Cena tego kruszcu już od ponad miesiąca oscyluje w okolicach 820-830 USD za uncję. Biorąc pod uwagę fakt, że tegoroczne minima znalazły się w okolicach 760-770 USD za uncję (przynajmniej na razie), obecne ceny pokazują, że zejście notowań poniżej 800 USD za uncję skutecznie zmobilizowało stronę popytową i pozwoliło na trwałe odbicie.

Niemniej, po dawnym blasku platyny wydaje się nie być już śladu. Niegdyś, przez wiele lat, kruszec ten był najdroższym metalem szlachetnym, wybijającym się ceną nawet ponad notowania złota i stanowiącym symbol prestiżu. Tymczasem obecnie platyna nie tylko jest o około jedną trzecią tańsza od złota, lecz także tańsza od palladu, czyli metalu, który zawsze traktowany był jako tańsza alternatywa dla platyny.

Zarówno platyna, jak i pallad, są wykorzystywane głównie w sektorze motoryzacyjnym, w produkcji katalizatorów samochodowych. Platyny używa się przede wszystkim w produkcji katalizatorów w samochodach z silnikiem typu diesel, natomiast pallad jest wykorzystywany w samochodach z silnikami benzynowymi. Afera Volkswagena, zwana „dieselgate”, znacząco ograniczyła jednak popyt na diesle, zwłaszcza w Europie, co przyczyniło się do mniejszego popytu na platynę. Zyskał na tym pallad, którego cena poszybowała w górę w ostatnich latach, zwłaszcza że na rynku tym panuje deficyt.

Zła passa platyny trwa, ale w horyzoncie kilkuletnim sytuacja może się zmienić. Jeśli pallad pozostanie drogi, to na rynku motoryzacyjnym pojawi się presja, aby zastąpić go platyną, co może odwrócić panujący obecnie trend. Ponadto, niskie ceny platyny już teraz doprowadziły do ograniczenia jej produkcji, a to długoterminowo ograniczy podaż tego surowca.