Ale rząd Giuseppe Contego jednak powstał. Do dwóch razy sztuka. Prezydent uznał, że to lepsze wyjście niż rząd techniczny, który zapewne nie uzyskałby poparcia w parlamencie, a następnie nowe wybory.

Dla tzw. rynków finansowych to źle i dobrze. Źle, bo mimo wszystko koalicja należy do obszaru, który uchodzi za "populistyczny" (czy to w formie lewicowej, czy prawicowej, cokolwiek miałyby znaczyć te pojęcia w europejskiej post-polityce). Dobrze, bo zawsze to jakieś uspokojenie. Zresztą, nowy rząd zapewne ugnie się przed mainstreamem UE – i np. nie dojdzie wcale do wyjścia Włoch z Eurolandu.

Tymczasem prezydent Trump poczuł chyba moc i idzie na całość, gdy chodzi o cła i ew. wojnę handlową. Stany nie przedłużyły karencji na cła dotyczące stali (25 proc.) i aluminium (10 proc.), a skierowane do dostawców z UE, Kanady i Meksyku. Tak więc cła wreszcie naprawdę zaczęły obowiązywać. Kraje będące ich ofiarami ogłaszają lub zapowiadają kroki odwetowe. Robi się gorąco. Oczywiście, Trump zapewne liczy tak naprawdę na to, że UE, Kanada i Meksyk jakoś się ugną, ale czy się przypadkiem nie przeliczy? Czasy się zmieniają, panie prezydencie: Ameryce trudno będzie się utrzymać w roli światowego żandarma i lidera, vide choćby rozbieżności na tle stosunków Zachód-Iran (rozbieżności pomiędzy Stanami a Niemcami czy Francją).

Eurodolar zbliża się od dołu do 1,17, a nawet musnął już tę granicę. Zgadza się to z naszymi założeniami sprzed paru dni – że mniej więcej taka korekta zostanie wygenerowana po tym, jak notowania zeszły w rejon 1,15. To rejon wsparcia, wyznaczony przez dawny obszar oporowy z lat 2015 – 2016.

W kalendarium mamy dziś sporo, parę rzeczy już za nami. Mowa głównie o indeksach PMI dla przemysłu. O 9:45 poznamy taki odczyt dla Włoch, o 9:50 dla Francji, 5 minut później Niemcy, o 10:00 Euroland, o 10:30 Wielka Brytania, o 15:45 USA. W Stanach ukaże się też podobny w konstrukcji wskaźnik ISM (o 16:00). Do tego w USA poznamy kluczowe dane z rynku pracy, tzw. non-farm payrolls, co nastąpi o 14:30. W programie także PKB Włoch (o 10:00).

Na złotym

Jeśli para USD/PLN wykraczała już powyżej 3,7660, to obecny kurs – 3,6840 – można uznać za w miarę niezły do kupowania dolarów, przy założeniu (a takie utrzymujemy, quand meme), że mamy do czynienia li tylko z korektą, a nie z całkowitą odmianą trendu.

Euro-złoty z 4,34 wraca do okolic 4,3070, a tak naprawdę wczoraj był jeszcze trochę niżej, tyle że wczoraj w Polsce mieliśmy wolne. Także i na parze funtowej złoty ma się lepiej, o czym świadczy kurs 4,8935 w opozycji do szczytów bliskich 4,99, a notowanych przedwczoraj.

PMI dla polskiego przemysłu wpisał się w prognozy (53,3 pkt), o 14:00 poznamy zapis dyskusji na ostatnim posiedzeniu RPP.