Obecne osłabienie dolara przypisuje się danym dotyczącym produktywności w USA, która w drugim kwartale w ujęciu k/k spadła o -0,5 proc., a także wpływ na wyprzedaż USD ma globalny wzrost apetytu na ryzyko oraz bardzo niska implikowana zmienność, która ten apetyt wzmaga.
Kontrakt na tzw. indeks strachu VIX (indeks pokazujący 1-miesięczną implikowaną zmienność dla amerykańskiego indeksu S&P500) spadł do poziomów ostatnio obserwowanych w 2014 roku. Czym niżej znajduje się indeks VIX, a więc spodziewana jest niższa zmienność, tym wyżej znajdują się amerykańskie akcje, a więc widać wzrost apetytu na ryzyko. Oczekiwana zmienność rośnie z kolei w momentach, gdy inwestorzy przeczuwają zbliżające się zagrożenie – aktualnie takiego zagrożenia rynek nie wycenia i stąd brak awersji do ryzyka.
Stąd też obserwujemy historyczne szczyty za oceanem oraz hossę na walutach wyżej oprocentowanych względem tych niżej oprocentowanych (carry trade), a także na walutach rynków wschodzących, które z natury są uważane za bardziej ryzykowne. Jednak przy braku takiego ryzyka inwestorzy chętnie je kupują. W konsekwencji indeks MSCI grupujący waluty rynków wschodzących wzrósł do najwyższego poziomu od czerwca 2015 roku, a złoty mógł kontynuować dobrą passę. Dziś do godziny 15:30 PLN umocnił się wobec USD do poziomu 3,81.
Niewykluczone jednak, że czeka nas cisza przed burzą, która przyjdzie w sposób niezapowiedziany z gwałtownym przebiegiem, gdyż tak niskiej implikowanej zmienności nie obserwowaliśmy od dwóch lat (VIX w cenach zamknięcia). Być może czeka nas cisza przed burzą…