Podobnie powinien zachować się Bank of England – nie tak dawno walczył również z „wyjątkowo wysokimi” stopami overnight na rynku. Ograniczanie inflacji w strefie euro i Wlk. Brytanii będzie kontynuowane (oba banki powinny wykonać jeszcze jeden zacieśniający krok), ale w krótkim okresie biorą również pod uwagę nastroje na rynku i kłopoty z płynnością, powodujące aberracje poziomów krótkoterminowych stóp procentowych. Myślę, że oba banki podniosą stopy o 25 punktów bazowych nie dalej niż w pierwszym kwartale 2008 roku, a możliwe, że już w grudniu, gdy rynki uspokoją się i niebezpieczeństwo związane z subprime mortgages oddali się.

W Beżowej Księdze, raporcie FED o stanie amerykańskiej gospodarki, napisano, że „wzrost gospodarczy trwa, ocenia się go jako umiarkowany (…), jakość kredytu konsumenckiego i inwestycyjnego nie zmieniła się, jest wciąż dobra (w domyśle – w przeciwieństwie do kredytów hipotecznych)”. Najważniejszym wnioskiem jest zdanie „wpływ kryzysu finansowego na sferę realną jest, póki co, ograniczony”. Analitycy FED zauważyli również, że koniunktura w przemyśle motoryzacyjnym nieco pogorszyła się. Sytuację na rynku pracy postrzegają jako wciąż napiętą (tj. występują niedopasowania podaży i popytu na pracę, firmy mają trudności z zatrudnieniem nowych pracowników). Ogólnie rzecz biorąc, Beżowa Księga jest stonowana, brzmi stosunkowo optymistycznie. W mojej opinii zapowiada ona utrzymanie stóp na dotychczasowym poziomie, gdyż nie ma efektów kryzysu finansowego w sferze realnej.

Nasza krajowa waluta jest w konsolidacji na EURPLN, póki co brak jest sygnałów wyjścia z range’u 3,8150 – 3,84. USDPLN porusza się w ślad za zmianami relacji między euro i dolarem. Napięcie związane z przyspieszonymi wyborami jest czynnikiem, który hamuje aprecjację złotego, ograniczając ją, póki co, do poziomu 2,78 USDPLN. Z technicznego punktu widzenia kierunek w „średnim” okresie (kilka tygodni) to południe, zarówno dla EURPLN i USDPLN.