Zwraca się też uwagę na niełatwe relacje USA-Chiny, po tym jak Donald Trump podpisał ustawę krytykującą Pekin za działania przeciwko mniejszości Ujgurów (chociaż było to oczekiwane). Z drugiej strony agencje donoszą o "konstruktywnym" spotkaniu Mike'a Pompeo (Sekretarz Stanu USA) na Hawajach z wysokim przedstawicielem chińskiego MSZ (Yang Jiechi).

OKIEM ANALITYKA - Bez zaskoczeń?

Czwartek to też dzień posiedzeń banków centralnych - jesteśmy już do decyzjach Narodowego Banku Szwajcarii i Banku Norwegii, a przed nami jeszcze Bank Anglii, który poda informacje o godz. 13:00. Szwajcarzy nie zaskoczyli - polityka monetarna pozostała niezmieniona, podobnie jak retoryka dotycząca franka. O ile na przełomie maja i czerwca SNB nie musiał zbytnio się angażować, aby osłabić fanka, o tyle ostatnie dni i być może kolejne tygodnie, mogą ponownie stawiać wyzwania. Frank to grupa tzw. bezpiecznych walut, a niepokoje związane z drugą falą zakażeń COVID-19 będą tylko narastać (nowe ogniska tlą się w coraz większej liczbie amerykańskich stanów, Chińczycy zwiększają obostrzenia w Pekinie i brakuje jeszcze tylko złych informacji z Europy, co może być tylko kwestią czasu po ostatnim otwarciu granic w ramach UE). Nie zaskoczył też Norges Bank, utrzymując główne parametry na dotychczasowym poziomie. Dla norweskiej korony w najbliższym czasie nadal kluczowym czynnikiem pozostaną notowania ropy i globalny sentyment - w ostatnim czasie było z tym nieco gorzej, stąd słabość tej waluty. I na koniec - Bank Anglii. Oczekuje się zwiększenia skali programu QE o 200 mld GBP, chociaż nie można wykluczyć, że będzie wartość będzie wyższa. Kluczem może okazać się jednak ewentualna dyskusja nad ujemnymi stopami procentowymi. Wydaje się, że w kontekście niepewności związanej z Brexitem po 1 stycznia 2021 r., decydenci nie będą chcieli zamykać tej furtki, zwłaszcza, że z wcześniejszych wypowiedzi wynikało, że nie ma tu stanowczego odrzucenia tej koncepcji. W takiej sytuacji dzisiejszy bilans dla funta może być negatywny.