Warto przypomnieć skalę tego, co wydarzyło się na rynku złotego w ostatnich tygodniach. Pod koniec stycznia USD/PLN zanurkował poniżej 3,48 zł – poziomu niewidzianego od kwietnia 2018 roku. Potem w błyskawicznym tempie odskoczył o 11 groszy. A teraz znowu tanieje. Taka huśtawka potrafi przyprawić o zawrót głowy nawet doświadczonych traderów.

Ile kosztują waluty? Notowania Forex na żywo z MyBank.pl

Zgodnie z bieżącymi notowaniami walut na żywo z rynku Forex w naszym portalu MyBank.pl, dolar amerykański (USD) kosztuje ok. 3,53 zł, euro (EUR) utrzymuje się w okolicach 4,21 zł, a frank szwajcarski (CHF) oscyluje blisko 4,59 zł. Funt brytyjski (GBP) wyceniany jest na ok. 4,85 zł, korona norweska (NOK) przy 0,3677 zł, a dolar kanadyjski (CAD) w okolicach 2,61 zł. Kursy walut na żywo w serwisie MyBank.pl aktualizowane są w czasie rzeczywistym 24h/dobę od niedzieli (23:00) do piątku (23:00) – prezentowana wartość to kurs średni pomiędzy ceną kupna (Bid) i sprzedaży (Ask).

Glapiński z Arabii Saudyjskiej: inflacja poniżej 2,5 procent

To, co dało złotówce skrzydła w ostatnich godzinach, to nie tylko globalny odwrót od dolara, ale przede wszystkim sygnał z samej góry polskiej polityki pieniężnej. Prezes NBP Adam Glapiński, przemawiając na konferencji AlUla Conference for Emerging Market Economies w Arabii Saudyjskiej, powiedział wprost: inflacja w Polsce w 2026 roku będzie prawdopodobnie poniżej 2,5 procent.

To ważne zdanie. Cel inflacyjny NBP wynosi dokładnie 2,5% z dopuszczalnym odchyleniem o 1 punkt procentowy. Jeśli prezes sam przyznaje, że będziemy poniżej celu, to rynek czyta to jednoznacznie: obniżka stóp procentowych w marcu jest niemal przesądzona.

Dolar w odwrocie – i nie chodzi tylko o Polskę

Osłabienie dolara amerykańskiego to zjawisko globalne. Para EUR/USD wróciła w okolice 1,20 – poziomów, które jeszcze kilka tygodni temu wydawały się odległą perspektywą. Od początku 2026 roku kurs USD/PLN spadł o niemal 13%, co czyni dolara jedną z najsłabszych walut świata w relacji do złotego.

Co ciekawe, poprawa nastrojów na Wall Street – zamiast tradycyjnie wzmacniać dolara – tym razem zwiększyła apetyt inwestorów na aktywa z rynków wschodzących, w tym na polską walutę. Złotówka od kilku tygodni jest w czołówce walut EM pod względem siły.

Ciekawostka: gdyby ktoś na szczycie kursu dolara we wrześniu 2022 roku (ponad 5,06 zł, tuż po rosyjskiej inwazji na Ukrainę) wymienił 10 000 dolarów na złote, a dziś chciał je odkupić – zaoszczędziłby ponad 15 000 złotych. Rynek walutowy potrafi być brutanie wspaniałomyślny.

Frank szwajcarski – drogi sąsiad

CHF to waluta, która potrafi spędzać sen z powiek – zwłaszcza tym, którzy przed laty wzięli w niej kredyt hipoteczny. Frank szwajcarski utrzymuje się w okolicach 4,59 zł, a w minionym tygodniu chwilami przebijał psychologiczną barierę 4,60 zł. Od początku stycznia podrożał o ok. 7 groszy – wydaje się niewiele, ale przy kredycie na 300 tys. franków to zmiana odczuwalna w domowym budżecie.

Frank jest droższy od dolara o ponad złotówkę – i to jest nowość, która jeszcze parę lat temu byłaby trudna do wyobrażenia. Szwajcarska waluta korzysta z reputacji „bezpiecznej przystani" – im więcej niepokoju na świecie, tym więcej pieniędzy płynie do Szwajcarii.

Funt brytyjski – stabilny towarzysz

Funt brytyjski (GBP) oscyluje w okolicach 4,85 zł, choć jeszcze w środę w minionym tygodniu przebijał okolice 4,90 zł. Bank Anglii utrzymał stopy procentowe bez zmian, co nie było zaskoczeniem – ale inwestorzy odnotowali, że Bank sygnalizuje ostrożne podejście do luzowania polityki pieniężnej, wolniejsze niż EBC.

Dla kilkuset tysięcy Polaków pracujących na Wyspach kurs funta to nie abstrakcyjny wykres, a realna kwota na rachunku bankowym po przeliczeniu pensji. Przy GBP/PLN na poziomie 4,85 zł ktoś zarabiający 2500 funtów miesięcznie dostaje po przeliczeniu ponad 12 100 złotych – o prawie 700 zł mniej niż jeszcze rok temu, gdy funt kosztował ponad 5,10 zł.

Korona norweska i dolar kanadyjski – waluty z ropą w tle

Korona norweska (NOK) to waluta, którą Polacy śledzą z bardzo praktycznych powodów – Norwegia jest jednym z najważniejszych kierunków emigracji zarobkowej. NOK oscyluje przy 0,3677 zł, co oznacza, że za 10 000 koron norweskich otrzymamy ok. 3677 złotych.

Dolar kanadyjski (CAD) trzyma się w okolicach 2,61 zł. Obie waluty surowcowe reagują na spadek cen ropy Brent, która testuje okolice 70 USD za baryłkę – wyraźnie poniżej szczytów z początku roku.

Ciekawostka: Norwegia gromadzi dochody z ropy naftowej w państwowym funduszu majątkowym o wartości ponad 1,7 biliona dolarów. To sprawia, że korona norweska – mimo małej gospodarki – jest jedną z najchętniej handlowanych walut świata, odpowiadając za 1,7% globalnego obrotu na Forexie.

Co dalej? Czwartek z inflacją, marzec z RPP

Kluczowy moment tego tygodnia to publikacja styczniowej inflacji CPI przez GUS, zaplanowana na czwartek 13 lutego. Średnia prognoz ekonomistów wskazuje na ok. 2,0%, ale część analityków spodziewa się nawet wyniku z „jedynką z przodu". Jeśli tak się stanie, rynek walutowy może zareagować żywiołowo.

Marcowe posiedzenie RPP staje się z każdym dniem coraz bardziej decydujące. Analitycy ING uważają, że stopy mogą w tym roku spaść aż do 3,25% (z obecnych 4,00%), co oznaczałoby łącznie 75 punktów bazowych cięć. Inni są ostrożniejsi i widzą docelowy poziom przy 3,50%.

PKB Polski za 2025 rok wzrósł o 3,6%, a czwarty kwartał przyniósł imponującą dynamikę ok. 4,0% r/r. To fundamenty, które strukturalnie wspierają złotówkę – nawet jeśli krótkoterminowo rynek złotego potrafi zaskakiwać nagłymi zwrotami.

Jedno jest pewne: kto twierdzi, że na rynku walut jest nudno, ten albo nie patrzy na wykresy, albo ma stalowe nerwy.