Wiele wskazuje na to, że na najbliższym posiedzeniu Rada podniesie stopy procentowe z 5,75% do 6% lub nawet 6,25% (w przypadku podwyżki o 50 pkt. bazowych). Z ostatnich danych GUS-u wyraźnie wynika, że inflacja rośnie, a jej chwilowy spadek w kwietniu można uznać wyłącznie za przypadkowy. W maju 2008 r. ceny towarów i usług konsumpcyjnych zwiększyły się o 0,8% (w skali roku o 4,4%), żywność zdrożała o 1,2%. Dość znacznie, bo o 2,4%, wzrosły także ceny energii (w tym ceny gazu ziemnego o 10,9%). Według niektórych koszty energii elektrycznej mogą w ciągu najbliższych lat wzrosnąć dwukrotnie.

Najwyższy od lat poziom inflacji dotknął kraje Eurolandu, USA, a także naszych wschodnich sąsiadów: Łotwę i Estonię. Zdaniem premiera Waldemara Pawlaka ogólnoświatowa tendencja wzrostu cen powoduje, iż dalsze podwyżki stóp procentowych w Polsce nie są niezbędne. Uważa on, że gdyby pominąć światowy wzrost cen paliw, inflacja w Polsce znalazłaby się poniżej 2,5-proc. celu inflacyjnego (Gazeta Prawna). Część ekonomistów twierdzi, że dalszy wzrost stóp może powodować napływ kapitału spekulacyjnego, skutkującego krótkoterminową aprecjacją waluty, co może być niekorzystne dla gospodarki.

Gospodarka Polski rozwija się na poziomie 6%. Eksport, mimo mocnego złotego, rośnie. Członkowie Rady Polityki Pieniężnej raczej nie będą mieli żadnych obaw i zagłosują na najbliższym posiedzeniu za kolejną podwyżką stóp procentowych.

Podniesienia stóp procentowych najbardziej obawiają się posiadacze kredytów hipotecznych w krajowej walucie. Od ubiegłego roku stopy procentowe wzrosły o 1,75%. Jeszcze w kwietniu 2007 r. osoba zaciągająca kredyt na 30 lat w wysokości 300 tys. zł płaciła ratę na poziomie 1650 zł. Dzisiaj jest już ona znacznie wyższa – 2100 zł i możliwa jest dalsza jej zmiana, choć nie jest to przesądzone. Obecnie trzymiesięczna stawka WIBOR-u (najczęściej stosowana przez banki przy ustalaniu oprocentowania kredytów hipotecznych) wynosi bowiem 6,5%, a ten poziom jest już na tyle wysoki, że nawet kolejne podwyżki stóp procentowych mogą nie mieć na niego wpływu. Nic dziwnego, że klienci częściej decydują się na wybór franka szwajcarskiego przy kredytowaniu swojej nieruchomości, pomimo niskiego kursu tej waluty.