O ile w USA stopy mogą pozostać na dotychczasowym poziomie, o tyle ryzyko podwyżki stóp procentowych w czerwcu w strefie euro jest znaczne. Dysparytet stóp procentowych między dwiema największymi gospodarkami na świecie będzie zatem identyczny jak w przypadku kolejnej obniżki w USA i braku zmian w Eurolandzie. Jednakowoż zmiana akcentów, którą wprowadziły wypowiedzi prezesów banków centralnych będzie miała nieco odmienny wpływ na rynku kapitałowe, niż w scenariuszu uznawanym przez nas wcześniej za podstawowy – nastroje na giełdzie w USA uległy znaczącej poprawie, ale dziś spodziewałbym się raczej gorszego wyniku we Frankfurcie. EURUSD powrócił powyżej 1,5550, zbliżył się znacząco do poziomu 1,56. Oczekiwany słaby odczyt z amerykańskiego rynku pracy może stać się impulsem do ataku na maksima w rejonie 1,60.

Jaki obrót przyjmą zatem wydarzenia na rynku lokalnym? Liczę się z możliwością niewielkiego osłabienia złotego do euro, ale ruch taki miałby raczej mało znaczący zasięg i nie będzie zbyt trwały – moim zdaniem efekt zaskakującej podwyżki stóp procentowych w strefie euro zostanie zniesiony podwyżką czerwcową w Polsce i komunikatem RPP bądź wypowiedziami jej członków – skoro w Eurolandzie czują się zmuszeni do podnoszenia stóp, to zapewne i nasza gospodarka przed nimi nie ucieknie. Prognozowane przez nas zatrzymanie zacieśnienia pieniężnego na poziomie stopy referencyjnej 6,25% urosło obecnie do rangi dominującego na rynku scenariusza (wcześniej rynek koncentrował się na 6%), ale jest dość prawdopodobne, iż na tym się jeszcze nie skończy.

Dziś trzeba szczególnie uważnie obserwować otwarcie na eurozłotym – jeśli okaże się, że uczestnicy rynku przechylają oczekiwania w stronę jeszcze większych podwyżek w Polsce, co sprawiłoby, iż EURPLN spadałby od godzin porannych, to wówczas na reakcję na parze USDPLN może być bardzo niewiele czasu – presja EURUSD na spadek tego kursu może być bardzo silna.