Przed piątkowym południem kurs EUR/PLN oscylował wokół 4,2110. To kluczowe miejsce – okolice 4,20 są dla wielu graczy barierą psychologiczną, której trwałe przełamanie mogłoby otworzyć drogę do poziomów niewidzianych od lat. Z kolei na parze USD/PLN widzimy 3,5280, co jest bezpośrednim efektem lekkiej zadyszki dolara na szerokim rynku. Frank szwajcarski (CHF/PLN ok. 4,5950) oraz funt (GBP/PLN ok. 4,8590) pozostają relatywnie stabilne, co sugeruje, że rynek znalazł punkt równowagi przed zbliżającym się weekendem.

Interpretacja sygnałów z Waszyngtonu

Głównym architektem obecnych ruchów pozostaje amerykańska Rezerwa Federalna. Środowa decyzja o utrzymaniu stóp w przedziale 3,50–3,75% była zgodna z oczekiwaniami, ale to, co Jerome Powell powiedział o inflacji, wciąż rezonuje w arkuszach zleceń. Stwierdzenie, że „większość wzrostu cen dóbr wynika z ceł”, to dla rynków finansowych sygnał o ogromnym znaczeniu. Sugeruje on, że Fed może patrzeć przez palce na część presji inflacyjnej, uznając ją za efekt polityki handlowej, a nie przegrzania gospodarki. To z kolei podtrzymuje nadzieje na łagodniejszą ścieżkę stóp w USA w dalszej części roku, co tradycyjnie osłabia dolara i premiuje waluty rynków wschodzących, w tym PLN.

Fundamenty z krajowego podwórka: Popyt na dług robi wrażenie

Złoty nie rośnie jednak wyłącznie dzięki słabości dolara. Bardzo mocnym argumentem za siłą naszej waluty są ostatnie wyniki aukcji długu. Środowa sprzedaż obligacji przez Ministerstwo Finansów pokazała, jak duży jest głód polskich aktywów. Przy ofercie na poziomie 12 mld zł, popyt ze strony inwestorów wyniósł aż 21,37 mld zł. Tak silna nadpłynność i chęć lokowania kapitału w polskie papiery skarbowe dają złotemu naturalną poduszkę bezpieczeństwa. Nawet jeśli globalne nastroje chwilowo się pogorszą, kapitał zagraniczny „zaparkowany” w polskim długu ogranicza przestrzeń do gwałtownej wyprzedaży PLN.

W kontekście polityki monetarnej w Polsce, rynek zdaje się już trawić gołębie sygnały. Choć od wypowiedzi Artura Sobonia o „przestrzeni do luzowania” minęło już kilka tygodni, temat ten wciąż wraca przy okazji każdych lepszych danych o inflacji. Inwestorzy zakładają, że RPP nie będzie się śpieszyć z podwyżkami, a ewentualne obniżki – choć niepewne co do terminu – są scenariuszem bardziej prawdopodobnym niż restrykcyjna polityka. To sprawia, że złoty jest obecnie postrzegany jako waluta stabilna, o przewidywalnym fundamencie makroekonomicznym.

Peryferia rynku: Surowce i Skandynawia

Warto też rzucić okiem na mniej oczywiste pary, które często podpowiadają, w jakim nastroju jest globalny przemysł. Dolar kanadyjski (CAD/PLN przy 2,59) oraz korona norweska (NOK/PLN blisko 0,37) zachowują się stabilnie, co odzwierciedla relatywny spokój na rynkach surowcowych. Dla polskich firm importujących komponenty z Ameryki Północnej czy surowce energetyczne z Północy, obecna stabilizacja złotego to idealny moment na domykanie zabezpieczeń terminowych przed potencjalną zmiennością w lutym.

Fundamenty krajowe są solidne, a sygnały z USA sprzyjają utrzymaniu zysków. Kluczowe będzie zamknięcie sesji – jeśli EUR/PLN utrzyma się poniżej 4,21, przyszły tydzień może zacząć się od kolejnej próby ataku na „okrągłe” 4,20.

Szczegółowe dane i analizy techniczne dostępne są w serwisie MyBank: notowania Forex na żywo, bieżące raporty dla USD, CHF oraz narzędzia do przeliczania walut.