Czwartkowa sesja przynosi istotną zmianę w wycenie polskiej waluty, która testuje poziomy niewidziane od wielu kwartałów. Notowania dolara amerykańskiego zeszły rankiem 29 stycznia 2026 roku do poziomu 3,51 zł, co oznacza wyraźne przełamanie technicznych wsparć obserwowanych na początku tygodnia. Dynamika zmian na parze USD/PLN jest znacząca – w ujęciu rocznym polski złoty zyskał względem dolara 13,29 procent. Tak silna aprecjacja w relacji do amerykańskiej waluty wyróżnia PLN na tle koszyka rynków wschodzących, choć analitycy zwracają uwagę, że obecny ruch jest w dużej mierze pochodną globalnej wyprzedaży dolara, a nie wyłącznie siły polskiej gospodarki.
W szerszym ujęciu rynku walutowego sytuacja jest bardziej zróżnicowana. Podczas gdy dolar traci na wartości, kurs euro zachowuje się stabilnie, oscylując w czwartkowy poranek w granicach 4,20 zł. Brak presji na umocnienie złotego względem wspólnej waluty sugeruje, że inwestorzy nie grają szerokim frontem na aprecjację PLN, lecz wykorzystują go jako narzędzie do ekspozycji na słabość USD. Inne główne waluty również utrzymują wysokie wyceny: frank szwajcarski kosztuje 4,57 zł, co wciąż stanowi obciążenie dla portfeli kredytobiorców, natomiast funt brytyjski wyceniany jest na 4,85 zł. W segmencie walut surowcowych obserwujemy korelację z dolarem amerykańskim – dolar kanadyjski tanieje do 2,58 zł, a korona norweska notowana jest po 0,36 zł.
Obecne zachowanie rynku stawia pod znakiem zapytania aktualność wielu rekomendacji bankowych. Prognozy instytucji takich jak Goldman Sachs czy UBS, które zakładały zejście kursu USD/PLN w okolice 3,53–3,54 zł w perspektywie kilku miesięcy, zostały zrealizowane szybciej, niż zakładał konsensus. Rynek "wyprzedził" analityków, co zmusza do rewizji modeli. W tym kontekście wyróżnia się długoterminowa prognoza japońskiego banku MUFG, celująca w poziom 3,36 zł do końca 2026 roku. Warto jednak zaznaczyć, że scenariusz ten obarczony jest istotnym ryzykiem – zakłada on miękkie lądowanie gospodarki USA i brak eskalacji napięć geopolitycznych, co w obecnych warunkach nie jest pewnikiem.
Kluczowym czynnikiem wspierającym złotego pozostaje Rada Polityki Pieniężnej i jej jastrzębie nastawienie. Mimo grudniowej inflacji CPI na poziomie 2,4 procent, stopy procentowe w Polsce (4,0–4,5 proc.) pozostają atrakcyjne dla kapitału zagranicznego typu carry trade. Prezes NBP Adam Glapiński podtrzymuje strategię "wait and see", co kontrastuje z cyklem obniżek w innych gospodarkach i tworzy korzystny dysparytet stóp procentowych. Należy jednak pamiętać o danych makroekonomicznych – ostatni odczyt PMI dla przemysłu (48,5 pkt) sygnalizuje spowolnienie, co w średnim terminie może stać się argumentem przeciwko dalszemu umacnianiu waluty.
Mimo silnego momentum spadkowego na dolarze, wskaźniki fundamentalne wysyłają sygnały ostrzegawcze. Realny efektywny kurs walutowy (REER) złotego zbliża się do historycznych maksimów z 2008 roku, co czyni polski eksport relatywnie drogim i może negatywnie wpłynąć na bilans handlowy. Z tego powodu część rynku spodziewa się, że zejście poniżej 3,50 zł może spotkać się z reakcją popytową lub werbalną interwencją decydentów. Notowania z rynku Forex na teraz sugerują przewagę podaży dolara, jednak inwestorzy powinni zachować czujność – przy tak wykupionym rynku ryzyko gwałtownej korekty rośnie z każdym groszem spadku.