Źródłem bieżącego osłabienia złotówki nie są tym razem lokalne wydarzenia, lecz zmiana nastrojów na globalnym rynku walut. Wczoraj para EURUSD zeszła poniżej 1,16, co tradycyjnie oznacza trudniejsze warunki dla walut rynków wschodzących, w tym dla PLN. Rynek w ostatnich godzinach zaczął wyceniać scenariusz bardziej defensywny, w którym kapitał w większym stopniu wraca do dolara jako waluty rezerwowej.
W tle nie ustępują też napięcia geopolityczne. Media ujawniły, że Donald Trump miał zmienić zdanie w sprawie Iranu po silnych naciskach premiera Izraela Benjamina Netanjahu, co sugeruje, że sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje otwarta i podatna na kolejne zwroty. Jednocześnie część inwestorów zwraca uwagę na to, że nawet jeśli ryzyka chwilowo przygasają w nagłówkach, potrafią szybko wrócić do wycen — szczególnie gdy rynek jest ustawiony pod jeden dominujący scenariusz.
Drugim tematem, który buduje niepewność wśród graczy FX, jest rosnąca liczba spekulacji wokół Grenlandii i napięć dyplomatycznych na linii Europa–USA. Według opisywanych przez Politico doniesień relacje w tym obszarze są chłodne, a ostatnie rozmowy nie przyniosły uspokojenia. To typ ryzyka, które może być ignorowane przez rynek aż do momentu, gdy wywoła gwałtowną reakcję — szczególnie w środowisku podwyższonej wrażliwości na politykę i bezpieczeństwo.
Równolegle inwestorzy próbują układać coraz trudniejsze „puzzle” globalne: od rosnącej zmienności na surowcach, przez napięcia wokół sektora półprzewodników, po kwestie stricte prawne związane z polityką handlową USA. Jednym z kluczowych punktów zapalnych pozostaje spór o legalność ceł, który — według komentatorów — stał się dla rynków realnym czynnikiem ryzyka na kolejne tygodnie. Niepewność regulacyjno-prawna wokół ceł w USA utrzymuje premię za ryzyko i sprzyja dolarowi, co automatycznie przekłada się na mniej komfortowe warunki dla PLN.
Na rynku krajowym w czwartek odbyła się konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego. Z perspektywy inwestorów nie była ona jednak wydarzeniem, które zmieniłoby wyceny na złotym. Rynek odczytał przekaz jako zgodny z wcześniejszymi oczekiwaniami i bez wyraźnego „gołębiego” zaskoczenia, a kluczowe parametry dotyczące ścieżki stóp procentowych pozostają w cenach.
W praktyce oznacza to, że krótkoterminowa kondycja PLN jest obecnie bardziej funkcją tego, co dzieje się z dolarem oraz globalnym sentymentem, niż krajowych nagłówków. Lekkie osłabienie złotego wygląda na efekt siły USD i ostrożności inwestorów, a nie reakcji na komunikację NBP.
Na szerokim rynku walut — obok USD — uwagę zwracają również inne istotne pary. CHF i GBP pozostają w koszyku walut, które w okresach podwyższonej niepewności potrafią zyskiwać względem PLN, a inwestorzy traktują je jako bezpieczniejsze alternatywy wobec walut rynków wschodzących. Z kolei korona norweska (NOK) jest dodatkowo wrażliwa na nastroje globalne i rynek surowców, co może zwiększać jej zmienność wobec złotówki w kolejnych tygodniach.
Na dziś kluczowe pytanie brzmi: czy dolar utrzyma przewagę i dalej będzie „przyciskał” waluty EM, czy też rynek dostanie impuls do poprawy nastrojów. Przy stabilnym euro i mocniejszym dolarze PLN pozostaje walutą, która może reagować nerwowo na każdy nowy impuls z USA — zwłaszcza jeśli kolejne nagłówki będą dotyczyć geopolityki lub polityki handlowej.