Rynek walutowy Forex stał się dziś areną bezprecedensowej wyprzedaży amerykańskiej waluty, która pod presją globalnych czynników makroekonomicznych traci swój blask na tle niemal wszystkich konkurentów. To, co obserwujemy na parze USD/PLN, nie jest jedynie lokalnym sukcesem złotego, ale echem potężnego tąpnięcia na światowych rynkach, gdzie inwestorzy masowo porzucają aktywa denominowane w dolarach. Kurs dolara z impetem przebił psychologiczną barierę 3,50 zł, testując okolice 3,48 zł, co jest najniższym poziomem od wielu miesięcy i jasnym sygnałem odwrotu od waluty USA. Siła napędowa tego ruchu pochodzi bezpośrednio zza oceanu, gdzie rozczarowujące dane gospodarcze podkopują wiarę w jastrzębią politykę Rezerwy Federalnej, zmuszając kapitał spekulacyjny do szukania zysków na rynkach wschodzących oraz w walutach surowcowych.

W szerszym ujęciu obserwujemy efekt domina, w którym słabość dolara amerykańskiego (USD) automatycznie winduje wyceny innych walut, w tym polskiego złotego, który wyrasta na jednego z liderów aprecjacji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Indeks dolara (DXY) znalazł się pod silną presją podaży, co sprawia, że „zielony” tanieje nie tylko względem euro czy funta brytyjskiego (GBP), ale również traci dystans do korony norweskiej (NOK) oraz dolara kanadyjskiego. Obecna sytuacja na wykresach to dowód na to, że globalny kapitał przestał postrzegać dolara jako jedyną bezpieczną przystań, co dla pary USD/PLN oznacza drastyczną zmianę układu sił na korzyść naszej waluty. Nawet frank szwajcarski (CHF), mimo swojej stabilnej pozycji, ustępuje pola w obliczu tak gwałtownego apetytu na ryzyko, który zalał rynki finansowe po ostatnich doniesieniach z amerykańskiego rynku pracy.

Z perspektywy analizy technicznej, sytuacja na wykresie USD/PLN uległa dramatycznej zmianie w ciągu ostatnich kilkunastu godzin, generując silne sygnały sprzedaży dla posiadaczy amerykańskiej waluty. Przełamanie kluczowego wsparcia w rejonie 3,5000 – 3,4950 zł, które przez długi czas stanowiło twardą podłogę dla kursu, otworzyło niedźwiedziom drogę do ataku na znacznie niższe poziomy cenowe. Aktualne zejście do 3,48 zł sugeruje, że rynek neguje wielomiesięczny trend boczny, a kolejnym logicznym celem dla sprzedających stają się okolice 3,45 zł, gdzie przebiegają historyczne dołki z poprzednich cykli. Wskaźniki oscylacyjne, takie jak RSI (Relative Strength Index), wchodzą co prawda w strefę wyprzedania, co może zwiastować krótkoterminową korektę lub próbę odreagowania w górę, jednak impet spadkowy jest tak potężny, że każde podbicie kursu jest natychmiast wykorzystywane przez inwestorów do ponownego otwierania krótkich pozycji.

Struktura falowa na interwale dziennym potwierdza dominację podaży, a brak wyraźnych formacji odwrócenia trendu nakazuje ostrożność wszystkim, którzy liczyliby na szybki powrót dolara powyżej 3,55 zł. Kluczowym oporem staje się teraz przełamana strefa 3,50 zł – dopóki kurs przebywa poniżej tego poziomu, scenariusz spadkowy pozostaje wariantem bazowym. Analitycy techniczni zwracają uwagę, że tak dynamiczne świece spadkowe zazwyczaj zwiastują kontynuację ruchu, a ewentualne zatrzymanie spadków może nastąpić dopiero przy silniejszej barierze popytowej w okolicach 3,42–3,44 zł. Dla importerów jest to wymarzony układ na wykresie, natomiast eksporterzy muszą pilnie rewidować swoje strategie zabezpieczające (hedgingowe), gdyż techniczny obraz rynku nie daje na razie nadziei na szybką zmianę sentymentu.

Obecnie mamy do czynienia z rzadką kumulacją czynników fundamentalnych i technicznych, które grają na niekorzyść dolara amerykańskiego. Utrzymująca się presja na "zielonego" na rynkach globalnych jest głównym motorem napędowym spadków w Warszawie, a przełamanie psychologicznych barier cenowych tylko nakręca spiralę wyprzedaży. Jeśli w najbliższych dniach nie napłyną z USA sensacyjne dane mogące odmienić nastawienie Fedu, polski złoty ma otwartą drogę do dalszego umacniania się. Należy jednak pamiętać, że rynek walutowy jest nieprzewidywalny i po tak gwałtownych ruchach często następuje faza konsolidacji, niemniej na ten moment to polska waluta dyktuje warunki, spychając dolara do defensywy niewidzianej od dawna.