Dzisiejszy fixing NBP wyznaczył nowe kursy średnie, które pokazują lekką poprawę pozycji polskiego złotego wobec koszyka głównych walut. O godzinie 12 za euro płacimy 4,2345 zł, za dolara amerykańskiego 3,6327 zł, za franka szwajcarskiego 4,5783 zł, za funta brytyjskiego 4,8375 zł, dolar kanadyjski kosztuje 2,5954 zł, a korona norweska 0,3630 zł. Relatywna stabilność złotówki jest widoczna zwłaszcza wobec euro i dolara – kursy te, mimo globalnych zawirowań, nie wykraczają poza przedziały notowań z ostatnich tygodni. Rynek złotego jest obecnie wspierany przez solidne fundamenty gospodarcze, nadwyżkę na rachunku bieżącym oraz relatywnie atrakcyjne stopy procentowe w porównaniu do innych krajów regionu.
Sytuacja na wykresie EUR/USD odzwierciedla rosnącą niepewność i koncentrację na polityce Fed; technicznie kurs wymazuje wzrosty z drugiej połowy października, a możliwa realizacja zysków po decyzji komitetu monetarnego mogłaby nawet jeszcze bardziej umocnić dolara, pomimo szeroko wyczekiwanej obniżki stóp. Analitycy zwracają uwagę, że przy tak wysoko ustawionych oczekiwaniach inwestorów na kolejne cięcia, potencjał do pozytywnego zaskoczenia jest już ograniczony, a wszelkie odstępstwa od „gołębiego” tonu mogą prowadzić do nagłej korekty na amerykańskiej walucie.
Korona norweska oraz dolar kanadyjski wciąż należą do najsłabszych walut dnia, mimo relatywnie stabilnych cen ropy i surowców na światowych giełdach. Inwestorzy coraz ostrożniej traktują ekspozycję na rynki surowcowe w dobie spowalniającego popytu z Azji oraz niepewności dotyczącej dalszych utrudnień w globalnych łańcuchach dostaw. Z kolei frank szwajcarski utrzymuje trend lekko wzrostowy – tradycyjnie w okresach narastającej niepewności globalnej staje się synonimem bezpiecznej przystani. Eksperci wskazują, że stabilność polityki monetarnej SNB oraz dużą wiarygodność helweckiego systemu finansowego, a ostatnie zmiany notowań złota i kryptowalut tylko potęgują ten ruch obronny.
Rosną także emocje wokół rynku funta brytyjskiego. Gospodarka Wielkiej Brytanii coraz mocniej odstaje od kontynentu pod względem dynamiki wzrostu, a perspektywy polityczne nie sprzyjają aprecjacji waluty. Brytyjskie dane makro pozostają niejednoznaczne, a inwestorzy z rezerwą obserwują starania Banku Anglii w kwestii powrotu inflacji do celu – słabość funta wobec złotego wyraźnie kontrastuje ze stabilizacją innych par złotowych w ostatnich dniach.
Na szerokim rynku największe zainteresowanie wzbudzają dziś nie tylko decyzje Fed, ale także rozmowy prezydenta Donalda Trumpa z partnerami z Korei Południowej i jutrzejszy szczyt USA–Chiny. Zapowiedzi o możliwości częściowego zniesienia taryf, deklaracje dotyczące handlu chipami czy surowcami oraz potencjalne zmiany globalnych układów handlowych już znajdują odzwierciedlenie w sentymencie na giełdach i kursach walutowych. Inwestorzy będą szczególnie wrażliwi na każdą zmianę komunikatu po Fed – ewentualne wcześniejsze zakończenie programu redukcji bilansu (QT), którego domaga się część członków FOMC, mogłoby szybko przełożyć się na zwiększoną zmienność na dolarze i szerokim rynku Forex.
Nie można też pominąć sygnałów docierających z rynku pracy i inflacji. Choć ostatnie dane CPI pozostają dość stabilne, coraz więcej analityków wraz z Powellem wskazuje, że sam rynek pracy może być teraz najsłabszym ogniwem gospodarki USA i to podtrzymuje gołębią retorykę banku centralnego. Jednocześnie część głosów w FOMC postuluje większą ostrożność w dalszych cięciach, aby w sytuacji kolejnych zawirowań globalnych mieć jeszcze większy arsenał polityki luzowania.
Podsumowując, ostatni tydzień października na rynku walutowym upływa pod znakiem umiarkowanej zmienności i koncentracji na decyzji Fed, która może wyznaczyć kierunek dla dolara, złotego oraz wszystkich głównych par w regionie. Stabilność złotego i utrzymujące się przewagi fundamentalne polskiej gospodarki sprawiają, że PLN pozostaje atrakcyjną alternatywą dla inwestorów. Najbliższe godziny i dni pokażą, czy amerykańskie banki centralne i partnerzy handlowi zdefiniują nowy etap globalnej polityki gospodarczej, czy też rynki pogrążą się w kolejnej fazie oczekiwania na przełom.