Teraz kluczowe stają się te swing states, gdzie duży był odsetek głosów oddanych pocztą, a w takiej Pensylwanii, czy też Karolinie Północnej mogą one spływać jeszcze do piątku - to wszystko może zapowiadać scenariusz w którym na to, kto ostatecznie zostanie 46 prezydentem USA będziemy musieli poczekać. A takiej niepewności rynki bardzo nie lubią. Dodatkowo nie jest też jasna sytuacja w Senacie, gdzie walka jest bardzo zacięta - szanse na scenariusz przejęcia pełni władzy przez Demokratów (Biały Dom i Kongres) znacząco spadły. W pierwszej reakcji rynek, zatem szybko oddał to, co wczoraj zyskał (dyskontując wspomniany scenariusz błękitnej fali). Teraz sytuacja się ustabilizowała.

Huśtawkę mamy na giełdach, ale i też w przestrzeni FX. Wśród G-10 najsłabsze są te waluty, które wczoraj były najsilniejsze, czyli Antypody (AUD i NZD), oraz funt. Klasyczny rollercoaster z ucieczką od ryzyka. Beneficjentem całego zamieszania jest dolar, za którym plasują się jen i frank - czyli mamy przepływy w stronę tzw. safe haven.

Niemniej nie samymi wyborami w USA rynek żyje. Negatywne statystyki COVID-19 to równie ważny temat. Zwłaszcza, że na lockdown zdecydowały się władze Holandii - ma on potrwać 2 tygodnie, ale później ograniczenia będą zdejmowane stopniowo do połowy grudnia, jeżeli pozwolą na to napływające dane. Mamy umiarkowanie pozytywne wieści w temacie brexitu. Strony mają przystąpić do bardziej zintensyfikowanej rundy rozmów już w ten weekend, chociaż szef unijnych negocjatorów wspomniał o niewielkich postępach. Świetne dane makro (po raz kolejny) napłynęły z Chin - indeksy PMI dla usług za październik wypadły powyżej oczekiwań. Dobre dane mamy także z Europy - ostateczne odczyty usługowych PMI za ubiegły miesiąc wypadły lepiej w porównaniu z pierwotnymi szacunkami, chociaż biorąc pod uwagę wdrażane lockdowny rynek bardziej skupi się na danych za listopad.

Przed nami jeszcze wiele publikacji makro z USA - ADP (godz. 14:15), bilans handlowy (godz. 14:30), oraz usługowy ISM (godz. 16:00). Niemniej wszystko może przysłonić spór o wybory w USA....

OKIEM ANALITYKA - powyborczy scenariusz B

Wyniku wyborów w USA najpewniej nie poznamy dzisiaj, ani też jutro. Kluczowe w bitwie o Biały Dom mogą okazać się te stany, gdzie głosy oddawane listownie mogą jeszcze spływać - tak jest w Pensylwanii, gdzie czas jest do piątku, a która waży aż 20 głosów elektorskich. Trudno ocenić, kto wygra pojedynek, ale rynki szybko zapomniały o tzw. "błękitnej fali", co dobrze było widać dzisiaj rano, kiedy obserwowaliśmy mocne strząśnięcie. Co dalej? Myślę, że przestaje być ważne, kto wygra te wybory prezydenckie, ale w jakim to zrobi stylu. Inwestorzy będą skłaniać się ku temu rozdaniu, które pozwoli uniknąć długich, prawnych przepychanek. Dlatego dzisiaj rano pozytywne reakcje było widać po informacji o przejęciu przez Bidena głosów w Arizonie, czy też przechylającej się szali w stronę niebieskich w Wisconsin, a bardzo nerwowe po rannej konferencji Trumpa, gdzie padły zapowiedzi, że o wynikach może rozstrzygnąć dopiero Sąd Najwyższy. Ale to nie oznacza, że Trump jest ten zły, a Biden ten dobry. Tu programy gospodarcze kandydatów zdają się prezentować zgoła coś innego...