Publikacje makro rozpoczęły się dziś późno bo dopiero o 13:30 i pomimo, że nie wpłynęły one istotnie na rynek należy się im przyjrzeć. Indeks NY Empire State obrazujący aktywność gospodarczą w rejonie Nowego Jorku spadł do poziomu -22,23 pkt. z -11,72 pkt. Prognoza zakładała, że wzrośnie on do poziomu -5 pkt. Ten fatalny odczyt jest już kolejnym z rzędu publikowanym w ostatnim czasie, który obrazującym recesję w gospodarce amerykańskiej. Deficyt na rachunku obrotów bieżących USA wyniósł w IV kwartale 2007 roku 172,9 mld USD wobec oczekiwanych 184,4 mld USD deficytu i wobec 177,44 mld USD deficytu (po rewizji) zanotowanych w III kwartale.

O 14:00 napłynęły najważniejsze dla nas informacje z naszego rynku i po raz kolejny okazały się być wyższe od prognoz. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło do 3032,70 zł w lutym co daje wzrost o 12,8% w ujęciu rocznym. Wysoka dynamika utrzymuje się na tym poziomie głównie za sprawą rosnących żądań płacowych oraz problemami z pozyskiwaniem wykwalifikowanej kadry. Mamy do czynienia również z efektem niskiej bazy z poprzedniego roku. Utrzymała się również wysoka dynamika zatrudnienia i wyniosła 5,9% r/r. Informacje te najprawdopodobniej zneutralizują niższy odczyt inflacji CPI z poprzedniego tygodnia i utwierdzi RPP do konieczności podwyżki stopy procentowej na najbliższym posiedzeniu.

Również o 14:00 opublikowano raport o napływie kapitału netto do USA w styczniu. Wyniósł on 37,4 miliarda dolarów, co było znacznie gorszym odczytem od prognoz rynkowych na poziomie 85 mld dolarów. Wzrósł natomiast napływ długoterminowego kapitału netto do poziomu 62 miliardów dolarów z 56,5 miesiąc wcześniej. Ekonomiści zakładali wzrost do poziomu 60 miliardów dolarów. Kwadrans później poznaliśmy odczyt dynamiki produkcji przemysłowej w Stanach Zjednoczonych. Produkcja przemysłowa w lutym spadła o 0,5% przy prognozie spadku o 0,1%. W styczniu produkcja przemysłowa rosła w tempie 0,1% m/m.

Przez cały dzień na rynku pojawiały się plotki o skoordynowanej interwencji banków centralnych w celach wzmocnienia dolara oraz osłabienia euro. Możliwe, że dojdzie do niej jutro po decyzji FOMC co do wysokości obniżki stóp procentowych. Niewątpliwie Bank Japonii będzie chciał osłabić jena, którego niski poziom wobec dolara (97,25) bije w eksport Kraju Kwitnącej Wiśni. Również EBC może spróbować osłabić euro, gdyż poziom EURUSD na poziomie 1,6 jest już tylko kwestią najbliższych dni.

Dziś GPW była pod wpływem giełd Europy Zachodniej. Indeks WIG20 cały dzień zniżkował, momentami tracąc ponad 4% wobec piątkowego zamknięcia. Ostatecznie zakończył notowania 3,55% poniżej kreski.