Publikacje makro rozpoczęły się o godzinie 13:00, kiedy to dotarły do nas informacje z Kanady, które dotyczyły inflacji CPI. Wskaźnik ten w styczniu osiągnął wartość -0,2% m/m co w ujęciu rocznym dało wzrost o 2,2%. Odczyty te były niższe od prognoz rynkowych, które zakładały spadek o 0,1% m/m oraz wzrost 2,3% w ujęciu rocznym. Zgodny z prognozą okazał się natomiast wskaźnik CPI core, który wyniósł 0,1% m/m i 1,4% r/r. Publikacje tych danych spowodowały większe ruchy na parze walutowej USDCAD, która osiągnęła poziom 1,0105.

Po informacjach zza Oceanu przyszedł czas na odczyt inflacji w cenach producentów w Polsce. Po niskim grudniowym odczycie, wielu ekonomistów spodziewało się, że styczniowy wzrost PPI będzie niski oraz, że dynamika produkcji przemysłowej będzie również niższa. Jednak i tym razem informacje te zaskoczyły rynek. Dynamika produkcji przemysłowej wyniosła 10,8% r/r (prognoza zakładała wzrost o 6,6% r/r) a PPI wzrosło o 2,8% w ujęciu rocznym. Dzięki tym informacjom złoty zaczął odrabiać straty wobec euro, jednak później ponownie osłabł. Wysoki odczyt wskaźników CPI i PPI daje kolejne argumenty Radzie Polityki Pieniężnej do kolejnych podwyżek stóp procentowych. Ostatnie komentarze nie pozwalają jednak mieć 100-procentowej pewności co do podwyżki w lutym.

Najprawdopodobniej RPP będzie chciała najpierw przyjrzeć się nowej projekcji inflacyjnej i zacznie działać dopiero w marcu. Według niektórych jej członków - o jastrzębich poglądach, przesuwanie podwyżki w czasie spowoduje dalszy wzrost oczekiwań inflacyjnych i uważają oni, że Rada już się spóźniła z odpowiednią reakcją. Dziś wiceminister finansów, Katarzyna Zajdel-Kurowska poinformowała na spotkaniu z dziennikarzami, że inflacja w 2008 roku będzie wyższa niż 2,3% założone w budżecie.

Notowania na giełdach światowych rozpoczęły się dziś neutralnie, jednak już po chwili indeksy zaczęły się osuwać. Indeks WIG20 dopiero pod koniec sesji zaczął odrabiać straty podążając za światowymi parkietami, jednak ostatecznie dzień zakończył na lekkim minusie (-0,14%). Po długim weekendzie powrócili inwestorzy z USA i notowania na parkiecie w Nowym Jorku rozpoczęły dzień od zwyżki, głownie za sprawą drożejącej ropy, której cena osiągnęła ponownie poziom 98 dolarów oraz wzrostu cen miedzi – cena za tonę przekroczyła już 8000 dolarów.