Dzisiejsze posiedzenie EBC nie jest obarczone poważniejszym ryzykiem wzrostu zmienności, choć pozostaje, jak zawsze, wydarzeniem o najwyższej wadze dla rynków. Na spotkaniu nie zostaną podjęte żadne istotne decyzje w polityce pieniężnej. Przed końcem roku jeszcze grudniowe posiedzenie i ewentualnie dopiero na nim może dojść do wydłużenia programu QE poza marzec 2017 r. Pozostaje to naszym bazowym scenariuszem, choć podjęcie tej decyzji dopiero w styczniu nie będzie większym zaskoczeniem. Nie zakładamy natomiast, by EBC zakończył program z końcem I kw. przyszłego roku. Intencją jego wprowadzenia było przywrócenie inflacji do celu ustalonego jako „blisko, ale poniżej 2 proc.”. Choć wskaźniki CPI w ostatnich miesiącach lekko wzrosły, do zrealizowania nadrzędnego założenia wciąż bardzo daleka droga.

W ostatnich tygodniach doszło do zauważalnego osłabienia wspólnej waluty wobec dolara, co daje M. Draghiemu pewną przestrzeń do wypowiedzi, które potencjalnie mogłyby zostać odebrane, jako sprzyjające wspólnej walucie. W perspektywie są jeszcze: pierwsze jesienne posiedzenie Fed, który najpewniej wprost zapowie podwyżkę stóp procentowych 14 grudnia oraz wybory prezydenckie, które, naszym zdaniem, obarczone są znacznie większym ryzykiem niespodzianki (rozumianej jako wygrana kandydata Republikanów), niż wynika z sondaży (nawet 9 pkt proc. przewagi H. Clinton). Włoch może zatem wykorzystać tę sytuację to dosadniejszego apelu o wsparcie polityki banku centralnego zwiększoną ekspansją fiskalną, przyznając pośrednio, że sam niewiele już może zrobić, by przyspieszyć inflację i wzrost gospodarczy.

W naszej ocenie w reakcji na decyzję, komunikat i konferencję prasową po dzisiejszym posiedzeniu euro już bardziej się nie osłabi. W kolejnych tygodniach kurs EUR/USD będzie utrzymywał się w paśmie średnioterminowej konsolidacji powyżej poziomu 1,10, w której przebywa od kwietnia br.