Silny spadek kursów USD/PLN i GBP/PLN, w efekcie czego pary te znalazły się odpowiednio na najniższych poziomach od sierpnia 1995 roku i grudnia 1996 roku, był odpowiedzią na zmiany na rynku globalnym.

Zarówno dolara, jak i funt pozostawały dziś pod presją sprzedających. W obu przypadkach czynnikiem podażowym są oczekiwania na przyszłe obniżki stóp procentowych przez amerykański Fed oraz Bank Anglii.

Dziś i w środę oczekiwania te mogą zostać zweryfikowane, przy okazji publikacji inflacji CPI w Wielkiej Brytanii i USA. Rynek szacuje, że w grudniu ceny wzrosły na Wyspach o 2,1 proc. w relacji rocznej, natomiast w USA o 4,1 proc. Wyższy od prognoz wzrost, postawi pod znakiem zapytania możliwość zdecydowanych obniżek stóp procentowych, jednocześnie wzmacniając funta i dolara. Dane zbieżne z oczekiwaniami lub od nich niższe, utrwalą oczekiwania na cięcia stóp, dodatkowo osłabiając obie waluty.

W poniedziałek złotemu pomagało również oczekiwanie na jutrzejszą publikację grudniowych danych o inflacji CPI w Polsce. Szacunki analityków mówią o wzroście rocznego wskaźnika do poziomu 4 proc. z 3,6 proc. w listopadzie.

Takie dane są już w cenach. Wyższa inflacja, co jest prawdopodobne, mogłaby natomiast sprowokować wzrost oczekiwań na wyższe niż się obecnie zakłada podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, pośrednio umacniając złotego.

Dziś polskiej walucie nie szkodziła natomiast obserwowana od rana wyprzedaż akcji na warszawskiej giełdzie. Już poprzedni tydzień pokazał, że dopóki spadki na globalnych rynkach akcji mają swe źródła tylko i wyłącznie w problemach amerykańskiej gospodarki, osłabienie złotego, wbrew dotychczasowej tradycji, nie musi mieć miejsca.

Sytuacja ta zmieni się z chwilą, gdy ewentualna przecena będzie miała swe źródła w Europie, a przede wszystkim w problemach gospodarek naszego regionu.