Po wybiciu na początku maja, rynek posłużył się tym poziomem jako wsparciem w połowie minionego miesiąca i od tamtej pory notujemy bardzo dynamiczne wzrosty cen ropy. Oczywiście wzrosty na rynku ropy są wspierane z jednej strony przez rosnące notowania indeksów giełdowych, a z drugiej przez wyraźnie zwyżkującą parę EURUSD. Wygląda jednak na to, że nie dzieje się to bez silnie dominującego w minionym roku czynnika spekulacyjnego. Goldman Sachs podniósł już prognozę cen ropy na koniec roku z 65 do 85 USD za baryłkę (wczoraj kosztowała ona 69,46 USD) i uważa, że ceny będą rosnąć dalej w 2010 roku. Rynek ropy może notować wzrosty, gdyż tak naprawdę w pobliżu nie ma istotnych poziomów oporu. Znajduje się on dopiero na poziomie 79,20 – 80,0 USD za baryłkę. Z fundamentalnego punktu widzenia dalsze znaczące wzrosty cen ropy mają raczej wątpliwe uzasadnienie (pisaliśmy o tym w marcowym miesięczniku), jednak miniony rok jest najlepszym dowodem, iż na rynku surowców w krótkim i średnim terminie ma to bardzo niewielkie znaczenie.