Paradoks obfitości – tania pszenica nie oznacza taniego chleba
Według danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z początku stycznia 2026 roku, pszenica konsumpcyjna w Polsce kosztowała średnio 771 złotych za tonę, co stawiało nasz kraj w gronie najtańszych rynków zbożowych w całej Unii Europejskiej. W segmencie małych partii handlowych ceny spadły jeszcze niżej – pszenica paszowa osiągała zaledwie 665 złotych za tonę, a konsumpcyjna nawet 682 złote. To poziomy, których nie widziano od pięciu lat, a presja na notowania wynika przede wszystkim z globalnej nadpodaży ziarna.
Kluczowym czynnikiem nacisku na ceny pszenicy pozostaje nie tylko rekordowa produkcja w Polsce, ale również zbiory w całej Unii Europejskiej, które według Komisji Europejskiej przekroczyły 140 milionów ton, notując wzrost o 15 procent rok do roku. Światowy rynek również pływa w ziarnie – dane USDA wskazują na wzrost globalnej produkcji zbóż o 4,4 procent w sezonie 2025/2026, co przy słabnącym popycie eksportowym przekłada się na rosnące zapasy i ciągły spadek cen na giełdach terminowych w Paryżu (MATIF) i Chicago (CBOT).
Dlaczego pieczywo nie tanieje mimo rekordowych zbiorów?
Analitycy są zgodni – ceny pieczywa w 2026 roku raczej się nie obniżą, a w najlepszym wypadku możliwe jest jedynie zahamowanie wzrostów obserwowanych w ostatnich latach. Według prognoz Banku BNP Paribas, mimo spadku cen mąki, ceny chleba pszenno-żytniego mogą wzrosnąć o około 3-4 procent rok do roku. Dlaczego tak się dzieje, skoro pszenica jest najdroższa od lat?
Odpowiedź tkwi w strukturze kosztowej produkcji pieczywa. Surowiec, czyli mąka, stanowi zaledwie 15-20 procent całkowitych kosztów wyprodukowania bochenka chleba. Pozostałe 80-85 procent to koszty, które w 2026 roku nie tylko nie spadają, ale w wielu przypadkach znacząco rosną. Koszty energii elektrycznej w piekarniach to kluczowy czynnik – elektryczne piece muszą pracować w temperaturze 190-220 stopni Celsjusza przez wiele godzin dziennie, a według szacunków przedstawicieli branży, energia stanowi nawet 20-25 procent końcowej ceny produktu.
Dramatyczny wzrost opłat za energię w 2026 roku
Właściciele małych i średnich piekarni alarmują, że w ciągu ostatnich dwóch lat ich rachunki za prąd wzrosły o 150-200 procent. Choć taryfy energetyczne na 2026 rok nieznacznie spadły, to wprowadzenie nowych reguł naliczania opłaty mocowej dla przedsiębiorców całkowicie zniwelowało ten efekt. Stawka opłaty mocowej dla biznesu wzrosła w 2026 roku o ponad 55 procent, osiągając poziom 219,40 złotych za megawatogodzinę, co przy 15-godzinnym oknie szczytowym drastycznie podnosi koszty operacyjne firm pracujących w ciągu dnia.
Paradoksalnie, beneficjentami zmian pozostają podmioty pracujące głównie w nocy, takie jak tradycyjne piekarnie produkujące świeże wyroby na rano. Dzięki uniknięciu opłaty mocowej i niższej cenie energii czynnej w godzinach nocnych mogą one odnotować realny spadek całkowitych kosztów zasilania. Jednak wiele nowoczesnych zakładów piekarniczych pracujących w trybie dziennym musi zmierzyć się z rachunkami, które w przypadku małych przedsiębiorstw mogą wzrosnąć o kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych rocznie.
Płaca minimalna i koszty pracy – kolejny czynnik drożyzny
Od 1 stycznia 2026 roku wzrosła płaca minimalna w Polsce, co bezpośrednio wpływa na branżę piekarniczą, która jest w dużym stopniu oparta na pracy ludzkiej. Piekarze, kierowcy rozwożący świeże pieczywo do punktów sprzedaży oraz sprzedawcy – wszyscy ci pracownicy kosztują więcej, a wyższe pensje muszą zostać wliczone w cenę końcowego produktu. Koszty transportu to kolejny element układanki – dystrybucja świeżego pieczywa każdego ranka generuje ogromne wydatki na paliwo i logistykę, które należy liczyć dwukrotnie: najpierw dowiezienie mąki i niezbędnych surowców do piekarni, a następnie rozwożenie gotowych wyrobów do sklepów i punktów sprzedaży.
Prognozy ekspertów – stabilizacja na wyższym poziomie
Weronika Szymańska-Wrzos, starsza analityczka sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas, w komentarzu dla mediów podkreśliła, że w nadchodzącym roku przy utrzymaniu wysokiej globalnej podaży ziarna, spadki cen surowca powinny częściowo zrekompensować wzrosty pozostałych kosztów produkcji pieczywa i zahamować wzrosty cen chleba. Jednak, jak dodała, na podstawie doświadczeń ostatnich lat nie powinniśmy spodziewać się znaczących spadków cen tego produktu.
Analitycy Credit Agricole poszli jeszcze dalej, obniżając w grudniu 2025 roku swoje prognozy dotyczące cen pszenicy na koniec 2026 roku aż o 250 złotych za tonę – z wcześniej przewidywanych 1050 złotych do zaledwie 800 złotych za tonę. To brutalne otrzeźwienie dla rynku pokazuje, że nawet przy scenariuszu bazowym, zakładającym stabilną sytuację geopolityczną, przestrzeń do wzrostów cen surowca jest znikoma, a presja na producenta ziarna może utrzymać się przez cały 2026 rok.
Co z kosztem mąki i jej wpływem na pieczywo?
Paradoksalnie, spadki cen pszenicy w skupie nie przekładają się proporcjonalnie na ceny mąki sprzedawanej do piekarni. Młyny, podobnie jak piekarnie, zmagają się z rosnącymi kosztami energii i pracy, co ogranicza ich możliwości obniżania cen. W efekcie konsument końcowy nie odczuwa bezpośredniej korzyści z rekordowych zbiorów – między rolnikiem sprzedającym ziarno po 670 złotych za tonę a konsumentem kupującym bochenek za 6-8 złotych istnieje cały łańcuch pośredników, z których każdy musi pokryć swoje rosnące koszty operacyjne.
Czy inflacja żywnościowa w 2026 roku wyhamuje?
Szerszy obraz rynku żywności w Polsce na 2026 rok przynosi ostrożny optymizm. Według najnowszej analizy Banku BNP Paribas, w wielu kategoriach żywności ceny przestaną rosnąć, a w niektórych segmentach mogą wręcz wyraźnie spaść. Największe obniżki spodziewane są w przypadku masła (spadek o ponad 10 procent rok do roku), jaj, warzyw i soków. Ceny masła mogą być w 2026 roku niższe nawet o ponad 10 procent dzięki wysokiej podaży mleka u głównych światowych producentów oraz niższemu kursowi dolara.
W przypadku pieczywa sytuacja jest jednak odmienna. Eksperci wskazują, że konsumenci muszą przygotować się na to, że za chleb dobrej jakości, na zakwasie, wyprodukowany w tradycyjny sposób, zapłacą w tym roku jeszcze więcej. Tanieć może jedynie pieczywo najniższej jakości, przemysłowo produkowane w marketach, choć i tu przestrzeń do obniżek jest minimalna ze względu na wspólną dla całej branży presję kosztową.
Geopolityka i pogoda – jedyne nadzieje dla cen?
Analitycy rynku rolnego zgodnie podkreślają, że w obecnym sezonie o cenach zbóż decydują przede wszystkim czynniki fundamentalne – produkcja, zapasy i popyt. Geopolityczne zawirowania, które jeszcze kilka lat temu potrafiły wpływać na gwałtowne wzrosty notowań, dziś mają znacznie mniejsze znaczenie. Rynek nasycony jest ziarnem, a przestrzeń do wzrostów pojawi się dopiero wtedy, gdy nastąpi wyraźne ograniczenie podaży – na przykład w wyniku niekorzystnych warunków pogodowych w kluczowych regionach produkcyjnych lub nagłego wzrostu popytu eksportowego.
Na razie jednak Polska pozostaje najtańszym zapleczem zbożowym Unii Europejskiej, a producenci – mimo dobrych plonów – płacą cenę za nadmiar ziarna i słaby popyt. W 2026 rok rynek wchodzi w trybie wyraźnej defensywy, a presja cenowa – szczególnie w segmencie zbóż paszowych – może utrzymać się co najmniej do wiosny.
Podsumowanie – stabilizacja, ale nie obniżka
Rok 2026 nie przyniesie polskim konsumentom rewolucji cenowej w sklepach spożywczych, jeśli chodzi o pieczywo. Mimo rekordowych zbiorów pszenicy i najniższych od lat cen ziarna w skupie, cena bochenka chleba pozostanie stabilna lub wzrośnie o kilka procent. Kluczowe znaczenie mają koszty energii, pracy i transportu, które stanowią lwią część końcowej ceny produktu i które w 2026 roku nie wykazują tendencji spadkowej.
Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to, że korzyści z obfitych zbiorów zbóż pozostaną w dużej mierze niewidoczne w portfelu. Inflacja żywnościowa w kategorii pieczywa wyhamuje, ale nie ustąpi – a to właśnie energia i praca, nie surowiec, będą kształtować ceny w nadchodzących miesiącach.