Z Oceanem ceny domów dalej spadały i to bardziej od oczekiwań. Mimo coraz niższych cen wciąż nie ma na nie chętnych i sprzedaż, zarówno na rynku pierwotnym , jak i wtórnym ulega dalszemu ograniczeniu, ciągle coraz więcej osób zgłasza się po zasiłki dla bezrobotnych, a gospodarka w czwartym kwartale ubiegłego roku skurczyła się jednak dużo bardziej, niż pokazano w raporcie wstępnym. W Europie także bezrobocie wzrosło, inflacja spadła, badania ECB pokazują, że ostatnio akcja kredytowa maleje, a pan Alumnia straszy nawet potencjalną niewypłacalnością krajów europejskich. Z tym wszystkim próbował konkurować szef zarządu rezerwy federalnej snując wizje przyszłości i twierdząc, że początek odbicia może nastąpić już w trzecim kwartale tego roku. Mimo, że osoba wielce poważana, a instytucja przez niego reprezentowana niezwykle ważna to było jednak zbyt mało, aby wpłynąć pozytywnie na dłużej niż jeden dzień na nastroje. W skali tygodnia Euro osłabiło się do waluty amerykańskiej o 3,5centa z prawie 1,30 do 1,2640.

Czas na czyny

Nasz kochany złoty zakończył wreszcie tydzień nieznacznym umocnieniem. Jeszcze tydzień temu w piątek rynek próbował dojść do poziomu nieformalnej interwencji walutowej (4,83), jednak począwszy od poniedziałku te plany zostały całkowicie zaniechane. Początek tygodnia był bardzo mocny. Najpierw z ministerstwa finansów napłynęły informacje o rychłym rozpoczęciu rozmów na temat przystąpienia do ERM2, potem z NBP o możliwości interwencji na rynku i to z trzema innymi bankami centralnymi naszego regionu. W polityce nikt pod nikim nie kopał dołków. Okazało się, że wszyscy chcą przystąpienia do Euro i pewnie niedługo rozpoczną się rozmowy międzypartyjne dotyczące wspólnej strategii. Na koniec dwie najważniejsze agencje ratingowe opublikowały raporty, z których wynika, że Polsce, to w sumie niezbyt wiele grozi (na tle regionu), a Bank Światowy wspólnie z EBOiR i EBI pracują nad planem pomocowym dla instytucji finansowych w tej części Europy. Po tym wszystkim tydzień kończymy poniżej 4,70. Wprawdzie w tygodniu widzieliśmy już znacznie mocniejsze poziomy złotego, ale niezwykle ważne jest, że przez cały tydzień rynek nie odważył się już podejść do 4,82-83, ani nawet nie przebił 4,75.