Mimo, że tam nastąpiło lekkie odbicie to obecne 1,2630 jest o ponad jednego centa niższe od otwarcia.
Już był w ogródku, już …
Pierwszą część dnia złoty spędził na przyjemnym umacnianiu się. Niby jeszcze otwarcie było w okolicach 4,72, ale tak szczerze to w momencie uruchomienia roboczego dnia był już poniżej 4,70 i cążkami odcinał kolejne dziesiąte części grosza. Przedpołudniowe gorsze dane dla Euro wcale mu w niczym nie przeszkodziły. Jak można się było spodziewać przy 4,67 nastąpił przystanek, obchodzenie, badanie terenu i wzajemne wywąchiwanie, ale przeważył pogląd o dalszym umacnianiu i pękło. Kolejne 3 grosze to była już kwestia chwili, aż tu nagle PKB w USA znowu zniechęcił do chodzenia po wszelkich bardziej ryzykownych ścieżkach i kurs migiem powrócił do 4,70-71. Tu jednak znowu następowało udeptywanie i kopanie w bloki. Około 16-stej wytrwalsi inwestorzy ponownie przystąpili do akcji i właśnie w tej chwili ponownie testujemy 4,67. Czy udanie, czy nie to już odpowiedzą godziny sesji amerykańskiej, bowiem Europa już powoli spieszy na weekend.