Polskiej walucie nie przysłużyły się dziś wyniki przeprowadzonej przez Ministerstwo Finansów aukcji obligacji oraz wypowiedzi prezesa NBP Sławomira Skrzypka i wicepremiera Waldemara Pawlaka negujące konieczność przeprowadzenia interwencji walutowych. W obu jednak przypadkach były to czynniki mające marginalne znaczenie. Niezmiennie od wielu tygodni głównych źródeł przeceny złotego należy doszukiwać się w utrzymującym się słabym sentymencie do rynków wschodzących. Dynamika ostatniej wyprzedaży sugeruje natomiast, że polska waluta może być przedmiotem spekulacyjnej gry zagranicznych instytucji finansowych.

Sytuacja techniczna na wykresach polskich par zdecydowanie preferuje stronę popytową. Stąd też w tej chwili prawdopodobieństwo dalszych wzrostów jest większe, niż wyraźniejszych spadków. Jednak z każdym wzrostem pole do ruch do góry zawęża się. Silne wykupienie i duża dynamika wyprzedaży złotego sugeruje bowiem, że punkt zwrotny jest coraz bliżej. Jakkolwiek nie sposób go w tej chwili wskazać, to trzeba się liczyć z tym, że ewentualna korekta będzie równie silna, jak obecne wzrosty USD/PLN, EUR/PLN i CHF/PLN.