Rynek jednak znalazł wytłumaczenie tego fenomenu. Ogromne programy wydatkowe i prognozowany wzrost zadłużenia USA (przy możliwym wzroście zadłużenia Chin, które w tej sytuacji kupowałyby mniej obligacji USA) mają zmniejszyć atrakcyjność dolara. Trudno jednak z przekonaniem stwierdzić, czy jest to wystarczający argument dla długotrwałych wzrostów notowań EURUSD. Warto pamiętać, iż gdy tylko zaczęto opracowywać plan Paulsona, rynek reagował podobnie. Później zaś dolar zyskiwał w ślad za tracącymi rynkami akcji. Nie wykluczone, iż taki scenariusz powtórzy się i tym razem. Tak czy owak, póki co rynek ma jeszcze pewną przestrzeń do wzrostu, być może nawet do poziomu 1,3730.
W minionym tygodniu umocnienia euro wobec dolara nie był w stanie wykorzystać złoty – notowania wobec euro były najsłabsze w tym roku. Początek tygodnia może przynieść niewielkie umocnienie, ale póki co nie zanosi się na przełom.