Tak więc najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla rynku eurodolara będzie stabilizacja kursów w przedziale 1,3660 – 1,3700. Nie należy jednak wykluczyć wpływu innych czynników, takich jak apetyt lub awersja do ryzyka na innych rynkach. Ewentualna pogarszająca się sytuacja na giełdach Stanów Zjednoczonych stanowiłaby powód większego zainteresowania obligacjami i tym samym umocnieniem się amerykańskiej waluty względem walut emerging markets oraz osłabienia wobec japońskiego jena.
W przeciwieństwie do poniedziałku, reszta tygodnia pod względem publikacji danych wygląda bardzo interesująco i na pewno należy zwrócić uwagę na wtorkowy odczyt bazowego wskaźnika wydatków osobistych w USA w lipcu (prognoza: 0.2%, poprzednio 0.1%. oraz 1.9% r/r), jako wskaźnika decydującego o przyszłej polityce FED w sprawie stóp procentowych, oraz publikowane również we wtorek czerwcowe wydatki na konstrukcje budowlane. Ten ostatni wskaźnik ma zazwyczaj bardzo ograniczony wpływ na notowania dolara, jednak warto zwrócić na niego uwagę, jako uzupełnienie obrazu pogarszającego się stanu amerykańskiego sektora budownictwa. Środa stoi pod znakiem wskaźników PMI sektora produkcyjnego Strefy Euro oraz ISM produkcji w USA, jako wstęp do piątkowych danych z rynku usług. Warto również zwrócić uwagę na raport Challengera, który może wskazać (czasem taka prawidłowość występuje), czego można spodziewać się po podatkowych danych z rynku pracy za Oceanem.
Czwartek z kolei niesie ze sobą informacje na temat inflacji PPI w Strefie Euro oraz komunikat po posiedzeniu EBC, zaś piątek dla rynku oznacza zapoznanie się o godz. 14.30 z informacjami na temat kondycji rynku pracy w lipcu w USA (liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym, średnia długość tygodnia pracy, płaca za godzinę, stopa bezrobocia) oraz sektora usług (ISM usługi).