Od ustanowionego przed rokiem historycznego rekordu, WIG20 stracił 60 proc., tym samym obecna bessa zrównała się pod względem wielkości z bessą po pęknięciu bański internetowej. Obie bessy różni tylko dynamika spadków. Przed siedmiu laty indeksowi WIG20 spadek o 60 proc. zajął 19 miesięcy, teraz wystarczyło tylko 12.

Łatwość spadków jakiej doświadcza warszawska giełda w październiku, jak również brak innych niż tylko bardzo silne wyprzedanie, argumentów na rzecz wzrostów, każe przygotować się na najgorszy scenariusz. Nie da się bowiem przewidzieć na jakim poziomie zostanie utworzone dno. Można się jedynie domyślać, że przy tak dużej skali przeceny, w sytuacji gdy kondycja polskiej gospodarki pozostaje dobra, to dno może być już blisko. Jest również prawdopodobne, że warszawski parkiet czeka silne odbicie, adekwatne do siły ostatniej fali wyprzedaży.