W rezultacie akcje na azjatyckich parkietach drożały, mocne było także otwarcie w Europie. Efekt to zwyżka euro i straty jena. Dobry sentyment nie utrzymał się jednak zbyt długo, a wszystko za sprawą rynków międzybankowych, gdzie stopy procentowe wzrosły po raz kolejny ukazując nieskuteczność mechanizmu transmisji (oficjalnych) stóp procentowych. W takich okolicznościach tylko umiarkowany efekt miała deklaracja IBM, utrzymująca optymistyczną prognozę wyników finansowych i wcześniejsze tendencje na rynku walutowym zaczęły ulegać odwróceniu. Bardzo dobrze widać to na parze EURJPY, gdzie jeszcze wczoraj wieczorem mieliśmy poziom 134,90, dziś na otwarciu w Europie 138,00, a o godzinie 10.30 już 139,60. Później jednak odnotowaliśmy spadek z powrotem w okolice 138,00. Tygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy były po raz kolejny słabe, choć nie były dużo gorsze od oczekiwań i wzrost wartości euro wobec dolara po publikacji był niewielki i krótkotrwały.
Notowania walut na rynkach wschodzących przebiegały w rytm zmian na parach EURUSD i USDJPY. Oznaczało to silne wzrosty wartości w pierwszych dwóch godzinach handlu i spadki w dalszej części dnia. Dzienne minima kursy USDPLN i EURPLN zaliczyły na odpowiednio 2,4808 i 3,4125, jednak dzień kończą na 2,53 i 3,45, a zatem powyżej poziomów z otwarcia. Po zapoczątkowanych wczoraj akcjach banków centralnych mieliśmy kilka wypowiedzi członków RPP, które mogą sugerować, iż Rada nie będzie na razie zmieniać stóp procentowych (do niedawna część inwestorów oczekiwała podwyżki w październiku). Nie wpłynęły one jednak znacząco na notowania. Kurs złotego w najbliższym czasie będzie zależał od ogólnych nastrojów na rynkach finansowych. Jeśli ulegną one poprawie, złoty zyska na wartości.